Friday, 16 May 2014

Gdzie byłam jak mnie nie było? :) ups, I did it again!

Wstaję dziś rano, pogoda to jakiś żart, zerkam w tej chwili na termometr a tam 9st za oknem - brrrr. Kiedy zawita do nas słoneczko? Czy to kara, jaką przyszło nam płacić za lekką i "przyjemną" zimę? Być może. Niemniej nie o pogodzie dziś będzie, ale to właśnie ona zainspirowała mnie, aby wrzucić kilka wspomnień ze słonecznej, gorącej, upalnej Tajlandii! Tak, tak, osoby, które czytają mnie regularnie od roku wiedzą, że już raz tam byłam i tak spodobał mi się kraj wiecznego uśmiechu, że postanowiłam wybrać się tam po raz kolejny w tym roku, a dokładniej w marcu.

Ostatnim razem skupiliśmy się na zachodzie kraju, na zachodnich wyspach, w tym roku oczywiście padło na wschód. Po przylocie do Bangkoku mieliśmy jedną noc na regenerację sił w hotelu w pobliżu lotniska, a nazajutrz o 6 rano! czekał nas lot na wyspę Koh Samui. Tam spedziliśmy prawie tydzień, wyspa nie jest ani duża, ani mała. Wypożyczonym motorem można objechać całość wybrzeża w 1 dzień, z tym, że trzeba uzbroić się w stalowe nerwy, ponieważ sposób jazdy, kierowania samochdami, bądź motorami rodzimych mieszkańców jest bardzo hardcorowy, nawet dla Polaków :) Safety to raczej śmieszny slogan kiedy widzisz całą! rodzinę 3 lub 4 osobową na małym skuterku, gdzie w przodzie stoi (tak stoi) 3 latek, albo z tyłu siedzi boczkiem matka z niemowlakiem na rękach i te skutery nadal wyprzedają nasz motor!!! Mimo, iż my nie jeździliśmy jakoś super wolno, to oni wszyscy nas wyprzedzali hehe. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego widoku, przywykłam do tego, że tam ludzie kierują po prostu inaczej, a kaski ochronne noszą jedynie przewrażliwieni turyści :)

Standardowo, kiedy wypożyczasz motor, zabierają twoje prawo jazdy jako zastaw :) na pytanie: co się stanie, jeżeli zostaniemy zatrzymani przez policję na drodze i nie będziemy mieli prawa jazdy? Odpowiedź: turystów policja nie zatrzymuje. Krótko i na temat prawda. Czasami zamiast prawa jazdy w zastaw brali paszport, nie muszę chyba pisać, że od samego początku miałam najgorsze scenariusze w głowie, które chyba nie są rzeczą nienormalną, jeżeli decydujesz sie oddać paszport komuś, kto ma "biuro" w garażu, szałasie itd. Niemniej zawsze wszystko do nas wracało, nigdy nie mieliśmy żadych problemów, policja nas nie zatrzymała mimo, iż ciągle łamaliśmy "przepisy" ruchu drogowego (jak wszyscy uczestnicy tej komedii zresztą), dodatkowo jazda po lewej stronie nie ułatwiała nam zadania.

Wyspa żyje z turystyów więc wszystko kręci się wokół nich, mnóstwo krzykliwych sklepów, barów, gdzie wszystkie drinki kosztują 2Euro, restauracje oferujące najbardziej wykwitne owoce morze i ryby, które złowiono o poranku, studio masażu tajskiego na każdym rogu. My raczej uciekaliśmy z tych najbardziej turystycznych rejonów i gdzieś in the middle of nowhere odkrywaliśmy malutkie restauracje na plaży, gdzie w zasadzie byliśmy jedynymi gośćmi. Słuchając szumu morza, siedząc na plaży smakowaliśmy tajskiego jedzenia, piliśmy zimne mleczko kokosowe prosto ze świeżo otwartego kokosa.

Po niecałym tygodniu opuściliśmy Koh Samui i udaliśmy się statkiem na kolejną wyspę - Koh Tao, zwaną też rajem dla wielbicieli nurkowania. Wyspa o wiele, wiele mniejsza, na motorze całość można objechać w niecałą godzinę :) Znajdowało się tam wiele szkół oferujacych naukę nurkowania, można było również odbyć kurs na instryktora nurkowania tzw. PADI course (ponoć jeden z najtańszych na świecie). Ja nie skorzystałam, ponieważ boję się nurkowania, wystarczyły mi tylko okularki, płetwy, rurka do oddychania i unoszenie się na poziomie morza, nawet z tej perspektywy podwodny świat rzucił mnie na kolana, niegdy nie widziałam tylu barwnych ryb, raf koralowych. Polecam każdemu!
2 tygodnie mineły jak z bicza trzasnał i trzeba było wracać, najpierw Bangkok, gdzie spędziliśmy jeszcze 2 dni a następnie kierunek Europa.

Ciekawa jestem jakie wy miejsca polecacie? W przyszłym roku szykuję się na Vietnam, ale kto wie, być może moja miłość do Tajlandi znowu nie pozwoli mi pojechać w inne miejsce :-) Jeżeli macie pytania dot. wyprawy do Tajlandi to chętnie odpowiem w komentarzach.

Pozdrawiam Was cieplutko w ten zimny i pochmurny dzień, i przesyłam troszeczkę tropilaknego słońca.

BAsia