Tuesday, 10 December 2013

Zakończyłam kurację retinoidami i co dalej??! Czyli jak pielęgnować skórę po zakończeniu leczenia cz. I

Obiecałam w poprzednim poście jak również obiecałam wielu z was w mailach, że napiszę o tym jak i czym traktuję swoją buzię. Niestety często (za często) po zakończeniu kuracji retinoidami lekarze uważają, że sprawa załatwiona, skóra wyleczona i hulaj dusza można w nią uderzać se)pecyfikami według własnego uznania. Pomijam już to, co pisałam ostatnio, że dobrze dobrane specyfiki już w trakcie leczenia mają bardzo ważną role i zbywanie pacjetna kremem nawilżającym jest karygodne. Niemniej sama w czasie swojej pierwszej kuracji byłam w takiej właśnie sytuacji z pytaniami pt. "a co będzie po kuracji" uderzałam do dermatologa jeszcze w czasie leczenia. Wiem, wiem, niektórzy z Was pomyślą, że jestem nadrważliwa ale wiecie co: JESTEM :) bo bardzo zależało mi na tym, aby raz na zawsze pozbyć się pryszczy.

A więc kochani dzielę się z Wami moją wiedzą oraz kosmetykami, które zalecił mi dermatology. Nie na zasadzie "może Pani sobie używać" tylko dostałam wyraźne wskazówki, że te konkretne kosmetyki mam stosować minimum dwa lata po zakończonej kuracji! Tak jest, dobrze słyszycie (albo raczej czytacie) - 2 lata.

Oprócz kosmetyków, o których zaraz powiem dostałam szczegółowe wytyczne:
  • jeżeli kiedykolwiek będę musiała przyjmować Wit. B12, jod, preparaty tarczycy, sterydy bądź też preparaty hormonalne - mam się natychmiast skontaktować z moim dermatologiem ponieważ wszystkie te rzeczy powodują stymulację gruczołów łojowych. Wtedy za pomocą środków zewnętrznych lekarz utrzyma prawidłowy stan skóry, jeżeli odpowiednio wcześniej nie zareaguję to ryzykuję pojawiniem sie nadmiernego wydzielania łoju czyt. trądzik welcome back. Dokładnie zatem sprawdzam wszystkie suplementy diety oraz leki, przepisane mi przez jakiegokolwiek lekarza, hormonów nie biorę, z tarczycą na szczęście odpukać też nie mam problemów, pozostaje mi uważać na witaminę B12 oraz jod.
  • do makijażu mogę używać tylko i wyłącznie podkładu z napisem oil-free czyli z recepturą beztłuszczową (aktualnie kupiłam w Sephorze jakiś podkład z Benefita, właśnie z serii oil-free i powiem Wam, że ogólnie miałam problem ze znalezieniem czegoś fajnego, teraz widziałam reklamę jakiegoś podkładu z firmy Pupa, może wy macie jakieś fajne sprawdzone podkłady beztłuszczowe? zostawcie info w komentarzach).
  • minimalnie pół roku po zakończeniu kuracji nie mogę robić żadnych zabiegów na twarz, żadnych kuracji laserem, mezoterapii itd., zmarszczki muszą poczekać aż skóra dojdzie do siebie :)

A teraz to, co tygryski lubią najbardziej czyli kosmetyki. Tutaj niestety nie dostałam wielkiego pola do popisu, bo mam tylko 2 kremy (różnią się tylko filtrem) oraz żel do mycia i to wszystko!! Dla mnie jako maniaka kosmetycznego to istna kosmetyczna pustynia no ale cóż, czego się nie robi dla utrzymania buzi w dobrym stanie :)

Oto moje perełki:
- żel do mycia twarzy TeenDerm firmy IsisPharma (ta sama firma, która produkuje Glyco-A); jest bardzo przyjemny w stosowaniu, na mikrogranulki peelingujace i starcza na mega długo. Jedyny jego problem - ciężko go dostać w PL, apteki chyba obraziły sie na dystrybutora wiec złowicie go raczej tylko przez internet, ja swoje dorwałam w Czechach
- krem Aknicare do cery trądzikowej z firmy Synchroline; pierwszy raz o nim usłyszałam właśnie od mojego dermatologa, nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie  (włoska nota bene) co w moim przypadku było dużym zaskoczeniem ponieważ byłam pewna, że rynek z kosmetykami antytrądzikowymi nie ma przede mną tajemnic :) a jednak. Krem ma delikatną konsystejncję, szybko się wchłania i pozostawia twarz bez żadnego filmu. Można kupić w lepszych aptekach albo zamówić przez internet, warto szukać ponieważ cena waha sie od 40 - 60 zl za opakowanie.
- krem Aknicare do cery tradzikowej z SPF 30 na lato oraz na słoneczne dni podczas innych pór roku. Nie mają w ofercie wyższego filtra niemniej jednak mój dermatology twierdzi, że 30 w zupełności wystarczy. (ja raczej nie leżę na słońcu i twarz zasłaniam ile wlezie).

No i tyle, na tym polega cała moja pielęgnacja, którą stosowałam po zakończeniu kuracji przez niecałe 6 miesięcy. Byłam na kontroli w zeszłym tygodniu i mam mały update pielęgnacyjny, ale o tym napiszę już w kolejnej częsci, ponieważ ten post zrobił sie zdecydowanie za dłuuuugi.
Mam nadzieję, że przyda się on tym z Was, które pytają mnie o moją codzienną pielęgnację oraz tym z Was, które nie dostały jasnych wytycznych po zakończeniu kuracji retinoidami.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko,
BAsia




Tuesday, 3 December 2013

Czy każde leczenie retinoidami to gwarantowany sukces? Nie zawsze!

Dla wszystkich, którzy zaczynali we mnie wątpić oto jestem ponownie :) Czas mija nieubłaganie a ja nadal dostaję od was mnóstwo maili z pytaniami (dziękuję Wam za nie serdecznie) na które staram się w miarę możliwości czasowych odpowiadać.
Jak wiecie w połowie roku skończyłam kurację retinoidami, która trwała rok. Wiele z Was stoi przed podjęciem decyzji czy zdecydować się na leczenie czy też nie, pytacie mnie jakie są skutki uboczne, czy warto, czy jest wysyp na początku leczenia, czy trądzik wraca itd.

Chciałam jeszcze raz podsumować leczenie w paru słowach dla tych, którzy dopiero niedawno odkryli mojego bloga i nie mają siły przebijać sie przez wszystkie posty dotyczące mojego leczenia. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie zawsze leczenie retinoidami = koniec problemów z trądzikiem. Dopiero po drugiej kuracji udało mi się opanować chorobę. W czym tkwił sukces? Postaram się zebrać najważniejsze punkty:

- grunt to dobry lekarz, który odpowiednio poprowadzi leczenie. Dermatolog musi dobrać odpowiednią dzienną dawkę leku, dbać o wykonywanie przez pacjenta regularnych badań kontrolnych (przepisać leki osłonowe na wątrobę jeżeli jest taka potrzeba), przepisać lub zalecić odpowiednie kosmetyki w trakcie leczenia. Niestety większość lekarzy myśli, że leki doustne załatwiają sprawę i do nas należy tylko nawilżanie skóry.. Nic bardziej błędnego. Kosmetyki w czasie kuracji oraz maści wspomagające są równie istotne i w zależności od stadium kuracji, mogą albo pomóc w oczyszczaniu sie skóry albo łagdzić i koić podrażnienia. Ja przeszłam przez wiele maści (w tym robionych) i kremów, które zawsze co miesiąc zalecał mi dermatolog w czasie wizyty, nigdy nie miałam dylematu czym smarować skórę w czasie kuracji, więc nie dajcie się spławić kremem nawilżającym!!!

- nie sugerujcie się tym, co wypisane jest w internecie, to tylko i wyłącznie wasza decyzja, którą tylko i wyłącznie wy podejmujecie po wnikliwym wywiadzie z lekarzem. Jeżeli macie pytania dotyczące leczenia i jego skuteczności, skutków ubocznych, diety w czasie kuracji itd. porozmawiajcie z lekarzem, nie z komputerem :) U mnie oprócz suchości ust, bólu stawów nie było żadnych innych skutków ubocznych (po zakończeniu kuracji po około miesiącu wszystko wróciło do normy)

- na początku kuracji następuje wysyp i oczywiście jest to mało przyjemne. Niestety to cena, jaką trzeba zapłacić za to, że skóra sie oczyszcza

- w czasie kuracji nie stosowałam żadnej diety, jadłam wszsytko na co miałam ochote łacznie ze śmiechowym jedzeniem typu chipsy, czekolada, hamburger od czasu do czasu

- po zakonczeniu kuracji również dostałam jasne wytyczne od dermatologa jakich kosmetyków powinnam używać jeszcze min. 2 lata po zakończeniu kuracji (będzie o tym mój kolejny post)

- kuracja wyleczyła nie tylko fatalny stan mojej twarzy ale też dekoltu oraz pleców!

To są główne pytania z Waszych maili, jeżeli o jakimś zapomniałam to piszcie proszę w komentarzach, postaram się częściej bywac na blogu i służyć pomocą. Niestety nie ma jednoznacznej recepty na retinoidy; widzę, że przybywa osób, które mają za sobą nieudaną probę leczenia retinoidami i jestem zdania, że niepowodzenie takich kuracji to tylko i wyłącznie wina lekarza prowadzącego. Sama mam za sobą 2 kuracje i mimo, że leczona byłam takim samym lekiem, to wynik, sama kuracja oraz podejście lekarza w obu przypadkach były bardzo różne. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy organizm jest inny oraz inaczej reaguje, więc powyższe punkty oparte są tylko i wyłącznie na moich własnych doświadczeniach oraz wnioskach.
Poniżej dzisiejsze zdjęcie mojej zmeczonej twarzy, źle wczoraj spałam więc dzis totalny zombie day. W przyszlym roku czeka mnie jeszcze laserowe usuwanie blizn i na tym zakończy sie moja historia tradzikowa (mam nadzieję).
Buzia (plecy, dekolt) na dziś jest w bardzo dobrym stanie, zero tlustości, guli, wągrów. Pory nadal są nierówne, ale to może załatwić dopiero laser, ponieważ po latach wyciskania i traktowania skóry jak pola ornego, dorobiłam się niestety głębokich blizn, których samym złuszczaniem nie ruszę. Jestem wstępnie umówiona na marzec, troche sie boję, ale będzie co ma być :)

Buziaki dla wszystkich i stay tuned w oczekiwaniu na post o po retinoidowych kometykach do pielęgnacji!

BAsia

Istna zombie face :) Wybaczcie, ale wstawałam dziś o 6:50, blee


-