Tuesday, 10 December 2013

Zakończyłam kurację retinoidami i co dalej??! Czyli jak pielęgnować skórę po zakończeniu leczenia cz. I

Obiecałam w poprzednim poście jak również obiecałam wielu z was w mailach, że napiszę o tym jak i czym traktuję swoją buzię. Niestety często (za często) po zakończeniu kuracji retinoidami lekarze uważają, że sprawa załatwiona, skóra wyleczona i hulaj dusza można w nią uderzać se)pecyfikami według własnego uznania. Pomijam już to, co pisałam ostatnio, że dobrze dobrane specyfiki już w trakcie leczenia mają bardzo ważną role i zbywanie pacjetna kremem nawilżającym jest karygodne. Niemniej sama w czasie swojej pierwszej kuracji byłam w takiej właśnie sytuacji z pytaniami pt. "a co będzie po kuracji" uderzałam do dermatologa jeszcze w czasie leczenia. Wiem, wiem, niektórzy z Was pomyślą, że jestem nadrważliwa ale wiecie co: JESTEM :) bo bardzo zależało mi na tym, aby raz na zawsze pozbyć się pryszczy.

A więc kochani dzielę się z Wami moją wiedzą oraz kosmetykami, które zalecił mi dermatology. Nie na zasadzie "może Pani sobie używać" tylko dostałam wyraźne wskazówki, że te konkretne kosmetyki mam stosować minimum dwa lata po zakończonej kuracji! Tak jest, dobrze słyszycie (albo raczej czytacie) - 2 lata.

Oprócz kosmetyków, o których zaraz powiem dostałam szczegółowe wytyczne:
  • jeżeli kiedykolwiek będę musiała przyjmować Wit. B12, jod, preparaty tarczycy, sterydy bądź też preparaty hormonalne - mam się natychmiast skontaktować z moim dermatologiem ponieważ wszystkie te rzeczy powodują stymulację gruczołów łojowych. Wtedy za pomocą środków zewnętrznych lekarz utrzyma prawidłowy stan skóry, jeżeli odpowiednio wcześniej nie zareaguję to ryzykuję pojawiniem sie nadmiernego wydzielania łoju czyt. trądzik welcome back. Dokładnie zatem sprawdzam wszystkie suplementy diety oraz leki, przepisane mi przez jakiegokolwiek lekarza, hormonów nie biorę, z tarczycą na szczęście odpukać też nie mam problemów, pozostaje mi uważać na witaminę B12 oraz jod.
  • do makijażu mogę używać tylko i wyłącznie podkładu z napisem oil-free czyli z recepturą beztłuszczową (aktualnie kupiłam w Sephorze jakiś podkład z Benefita, właśnie z serii oil-free i powiem Wam, że ogólnie miałam problem ze znalezieniem czegoś fajnego, teraz widziałam reklamę jakiegoś podkładu z firmy Pupa, może wy macie jakieś fajne sprawdzone podkłady beztłuszczowe? zostawcie info w komentarzach).
  • minimalnie pół roku po zakończeniu kuracji nie mogę robić żadnych zabiegów na twarz, żadnych kuracji laserem, mezoterapii itd., zmarszczki muszą poczekać aż skóra dojdzie do siebie :)

A teraz to, co tygryski lubią najbardziej czyli kosmetyki. Tutaj niestety nie dostałam wielkiego pola do popisu, bo mam tylko 2 kremy (różnią się tylko filtrem) oraz żel do mycia i to wszystko!! Dla mnie jako maniaka kosmetycznego to istna kosmetyczna pustynia no ale cóż, czego się nie robi dla utrzymania buzi w dobrym stanie :)

Oto moje perełki:
- żel do mycia twarzy TeenDerm firmy IsisPharma (ta sama firma, która produkuje Glyco-A); jest bardzo przyjemny w stosowaniu, na mikrogranulki peelingujace i starcza na mega długo. Jedyny jego problem - ciężko go dostać w PL, apteki chyba obraziły sie na dystrybutora wiec złowicie go raczej tylko przez internet, ja swoje dorwałam w Czechach
- krem Aknicare do cery trądzikowej z firmy Synchroline; pierwszy raz o nim usłyszałam właśnie od mojego dermatologa, nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie  (włoska nota bene) co w moim przypadku było dużym zaskoczeniem ponieważ byłam pewna, że rynek z kosmetykami antytrądzikowymi nie ma przede mną tajemnic :) a jednak. Krem ma delikatną konsystejncję, szybko się wchłania i pozostawia twarz bez żadnego filmu. Można kupić w lepszych aptekach albo zamówić przez internet, warto szukać ponieważ cena waha sie od 40 - 60 zl za opakowanie.
- krem Aknicare do cery tradzikowej z SPF 30 na lato oraz na słoneczne dni podczas innych pór roku. Nie mają w ofercie wyższego filtra niemniej jednak mój dermatology twierdzi, że 30 w zupełności wystarczy. (ja raczej nie leżę na słońcu i twarz zasłaniam ile wlezie).

No i tyle, na tym polega cała moja pielęgnacja, którą stosowałam po zakończeniu kuracji przez niecałe 6 miesięcy. Byłam na kontroli w zeszłym tygodniu i mam mały update pielęgnacyjny, ale o tym napiszę już w kolejnej częsci, ponieważ ten post zrobił sie zdecydowanie za dłuuuugi.
Mam nadzieję, że przyda się on tym z Was, które pytają mnie o moją codzienną pielęgnację oraz tym z Was, które nie dostały jasnych wytycznych po zakończeniu kuracji retinoidami.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko,
BAsia




Tuesday, 3 December 2013

Czy każde leczenie retinoidami to gwarantowany sukces? Nie zawsze!

Dla wszystkich, którzy zaczynali we mnie wątpić oto jestem ponownie :) Czas mija nieubłaganie a ja nadal dostaję od was mnóstwo maili z pytaniami (dziękuję Wam za nie serdecznie) na które staram się w miarę możliwości czasowych odpowiadać.
Jak wiecie w połowie roku skończyłam kurację retinoidami, która trwała rok. Wiele z Was stoi przed podjęciem decyzji czy zdecydować się na leczenie czy też nie, pytacie mnie jakie są skutki uboczne, czy warto, czy jest wysyp na początku leczenia, czy trądzik wraca itd.

Chciałam jeszcze raz podsumować leczenie w paru słowach dla tych, którzy dopiero niedawno odkryli mojego bloga i nie mają siły przebijać sie przez wszystkie posty dotyczące mojego leczenia. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie zawsze leczenie retinoidami = koniec problemów z trądzikiem. Dopiero po drugiej kuracji udało mi się opanować chorobę. W czym tkwił sukces? Postaram się zebrać najważniejsze punkty:

- grunt to dobry lekarz, który odpowiednio poprowadzi leczenie. Dermatolog musi dobrać odpowiednią dzienną dawkę leku, dbać o wykonywanie przez pacjenta regularnych badań kontrolnych (przepisać leki osłonowe na wątrobę jeżeli jest taka potrzeba), przepisać lub zalecić odpowiednie kosmetyki w trakcie leczenia. Niestety większość lekarzy myśli, że leki doustne załatwiają sprawę i do nas należy tylko nawilżanie skóry.. Nic bardziej błędnego. Kosmetyki w czasie kuracji oraz maści wspomagające są równie istotne i w zależności od stadium kuracji, mogą albo pomóc w oczyszczaniu sie skóry albo łagdzić i koić podrażnienia. Ja przeszłam przez wiele maści (w tym robionych) i kremów, które zawsze co miesiąc zalecał mi dermatolog w czasie wizyty, nigdy nie miałam dylematu czym smarować skórę w czasie kuracji, więc nie dajcie się spławić kremem nawilżającym!!!

- nie sugerujcie się tym, co wypisane jest w internecie, to tylko i wyłącznie wasza decyzja, którą tylko i wyłącznie wy podejmujecie po wnikliwym wywiadzie z lekarzem. Jeżeli macie pytania dotyczące leczenia i jego skuteczności, skutków ubocznych, diety w czasie kuracji itd. porozmawiajcie z lekarzem, nie z komputerem :) U mnie oprócz suchości ust, bólu stawów nie było żadnych innych skutków ubocznych (po zakończeniu kuracji po około miesiącu wszystko wróciło do normy)

- na początku kuracji następuje wysyp i oczywiście jest to mało przyjemne. Niestety to cena, jaką trzeba zapłacić za to, że skóra sie oczyszcza

- w czasie kuracji nie stosowałam żadnej diety, jadłam wszsytko na co miałam ochote łacznie ze śmiechowym jedzeniem typu chipsy, czekolada, hamburger od czasu do czasu

- po zakonczeniu kuracji również dostałam jasne wytyczne od dermatologa jakich kosmetyków powinnam używać jeszcze min. 2 lata po zakończeniu kuracji (będzie o tym mój kolejny post)

- kuracja wyleczyła nie tylko fatalny stan mojej twarzy ale też dekoltu oraz pleców!

To są główne pytania z Waszych maili, jeżeli o jakimś zapomniałam to piszcie proszę w komentarzach, postaram się częściej bywac na blogu i służyć pomocą. Niestety nie ma jednoznacznej recepty na retinoidy; widzę, że przybywa osób, które mają za sobą nieudaną probę leczenia retinoidami i jestem zdania, że niepowodzenie takich kuracji to tylko i wyłącznie wina lekarza prowadzącego. Sama mam za sobą 2 kuracje i mimo, że leczona byłam takim samym lekiem, to wynik, sama kuracja oraz podejście lekarza w obu przypadkach były bardzo różne. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy organizm jest inny oraz inaczej reaguje, więc powyższe punkty oparte są tylko i wyłącznie na moich własnych doświadczeniach oraz wnioskach.
Poniżej dzisiejsze zdjęcie mojej zmeczonej twarzy, źle wczoraj spałam więc dzis totalny zombie day. W przyszlym roku czeka mnie jeszcze laserowe usuwanie blizn i na tym zakończy sie moja historia tradzikowa (mam nadzieję).
Buzia (plecy, dekolt) na dziś jest w bardzo dobrym stanie, zero tlustości, guli, wągrów. Pory nadal są nierówne, ale to może załatwić dopiero laser, ponieważ po latach wyciskania i traktowania skóry jak pola ornego, dorobiłam się niestety głębokich blizn, których samym złuszczaniem nie ruszę. Jestem wstępnie umówiona na marzec, troche sie boję, ale będzie co ma być :)

Buziaki dla wszystkich i stay tuned w oczekiwaniu na post o po retinoidowych kometykach do pielęgnacji!

BAsia

Istna zombie face :) Wybaczcie, ale wstawałam dziś o 6:50, blee


-

Friday, 9 August 2013

Zycie po kuracji

Witajcie kochani, 
spiesze z postem na temat tego jak wyglada moja buzia przeszlo miesiac po zakonczonej kuracji izo - otoz jest super! Tabletki odstawialm na poczatku lipca, kuracja trwala zatem niepelny rok: wrzesien 2012 - lipiec 2013. Jak wiecie moj dermatolog zaglowal roznymi tabletkami na bazie izo aby zakonczyc leczenie Aknemorminem. Poczatkowo dziwnie czulam sie z faktem, ze nic juz nie musze lykac lekow, bo przez tyle miesiecy przyjmowanie min. 3 tabletek dziennie w ciagu dnia wyrobilo we mnie nawyk pamietania o przyjmowaniu leku. Jestem zatem wolna, wolna od przyjmowania lekow i wolna od tradziku!!! Oczywiscie jest jeszcze bardzo wczesnie i wniosek, czy tradzik wroci czy nie bede mogla wyciagnac po okolo roku (mniej wiecej po takim czasie wrocil moj tradzik po pierwszej, nieudanej probie leczenia izo). Jak na razie o tym, ze mialam tradzik przypominaja mi juz tylko blizny potradzikowe powstale na skutek wyciskania. Nie ide spac ze swiadomoscia tego czy rano aby na twarzy sie cos sie wykluje, w ogole zapomnialam co to tradzik, problemy z cera... Kazdemu z Was serdecznie tego zycze bo wiem jak ta choroba moze uprzykrzyc zycie.
Ponizej wrzucam moje dzisiejsze fotki pyszczka, oczywiscie w wercji nude, bo od poczatku kuracji pokazywalam sie wam bez makijazu i powiem wam, ze teraz po raz pierwszy sie tego nie wstydze mimo, iz nadal mam sztepne blizny potradzikowe (z ktorymi chce sie uporac laserowo u mojego derma).


Przepraszam za powazna mine :)

Moj dermatolog jak juz wcesniej wspominalam zalecil mi specjalna pielegnacje po izo, o ktorej przygotowuje kolejnego posta. Wybaczcie moje skromne bywanie na blogu, ale niestety mam wiele rzeczy do zrobienia i blog musze czasami postawic w kacie (bardzo niechetnie oczywscie bo uwielbiam kontakt z Wami!).
Juz teraz zaczynam sie zastanawiac jak pociagnac dalej moje posty bo o tradziku zostalo powiedziane tutaj juz bardzo duzo. Nie chce byc kolejna szafiarka czy recenzentem kosmetykow... tego juz w necie jest bez liku, zalezy mi na pisaniu o tym, co was interesuje i na fajnej wymianie pozytywnej energii miedzy nami. 
Moze wy macie jakies propozycje dla mnie?

poki co sle mnostwo buziakow; wlasnie wyjezdzam na weekend, pogoda burzowa ale nie pozwalam aby popsula moj dobry nastroj. A jak Wasze plany na weekend??? Jak Wasze wyjazdy wakacyjne? udane?
BAsia

Monday, 3 June 2013

Tajlandia mon amour

Moje pyszczki kochane dzis bedzie nietradzikowo, ale nie moglam sobie odmowic przyjemnosci podzielenia sie z wami moja podroza do Tajlandii, aby przyblizyc Wam choc troszeczke ten cudowny kraj.
Kraj, gdzie kazdy sie usmiecha i wyglada, jakby wlasnie wygral w totolotka, jakaz mila odmiana po smutnych europejczykach. Tajlandia kusi tez przepyszna baaaardzo ostra kuchnia (dopiero tam czlowiek odkrywa jak powinno smakowac curry), niebianskimi plazami (tam wlasnie powstal firm z DiCaprio Niebianska Plaza), cudownym sloncem, ktorego tak ostatnio brakuje w naszej czesci swiata.
Wiec usiadzcie sobie wygodnie i zapraszam w mala podroz po kokosowej krainie, pelnej slonca i przesympatycznych ludzi.

Enjoy,
BAsia


Thursday, 23 May 2013

Moja paszcza po 8 miesiacach z Izotretinoina

Dziubki moje kochane, pewnie z niecierpliwoscia czekacie na kolejny odcinek mojej relacji z leczenia izo i aktualnych fotek mojej mordki. Wychodzac zatem naprzeciw waszym oczekiwaniom (staram sie jak moge hehe) przygotowalam tego oto posta.
Trudno mi uwierzyc, ze zaczelam juz 9 miesiac kuracji, bo przeciez wrzesien byl wczoraj. Ale tak juz jest, ze czas zaiwania nieublaganie i ani sie czlowiek obejrzy, a koniec kuracji pojawia sie na horyzoncie. I tak tez jest w moim przypadku, kuracja ponoc zakonczy sie okolo lipca (max sierpnia). Z jednej strony sie ciesze, bo jednak comiesieczne wizyty u derma daja mi sie czasowo we znaki (zwlaszcza wziawszy po uwage dystans, jaki mam do pokonania), z drugiej strony troszeczke truchleje na mysl co to bedzie, co to bedzie...
Jak na razie ciagle biore Aknenormin 3x1tabl tak jak bylo. Jedyna zmiana dawki nastapila w okresie, kiedy bylam w Tajlandi i przyjmowalam wtedy dawke podtrzymujaca czyli 1tabl wieczorem. Po powrocie z urlopu wrocilam do "mojej" normalnej dawki. Jezeli chodzi o mazidla, to przez miesiac uzywalam kremu nawilzajacego z Physiogelu (nie jestem jednak jego fanka) a teraz znowu jade na kremie robionym na bazie hydrocortizonu.
Po powrocie z Tajlandii mialam maly problem z nosem, w ktorym notorycznie tworzyly sie bolesne strupki (podejrzewam, ze glownie przez klimatyzacje w hotelu i upiorny upal na zewnatrz), ale i temu dalo sie zaradzic kroplami do nosa oraz woda morska w sprey'u (czy to sie pisze przez "j"??).
Na dzien dzisiejszy czuje sie dobrze a pychol jest gladki i bez pryszczy. Jem czekolade, maluje sie i duzo poce (zaczelam przygotowania do 1/2 maratonu) i nic nie jest w stanie wywolac u mnie pryszcza. Cera jest uspokojona, bez stanow zapalnych, blizny potradzikowe bledsze. Jednym slowem: cycus-glancus!
Na ostatniej wizycie u derma wyrazilam jednak swoje leki wewnetrzne: a co jezeli po odstawieniu tradzik wroci??? Czy ewentualna ciaza moje spowodowac armagedon na mojej buzi?
Derm wysluchal i powiedzial, ze nie bo wewnetrzna struktura skory zostala zmieniona, przeprogramowana dzieki izo (oby!) oraz ze na 2 lata po kuracji bede musiala sie smarowac tylko i wylacznie tym, co on mi poleci...
Bardzo podoba mi sie to podejscie, bo wiem, ze wiekszosc dermatologow w czasie kuracji izo nie przepisuje zadnych mazidel!!! Kaza tylko nawilzac cere... A ja jednak od poczatku kuracji mialam co miesiac zapisywany inny krem: czy to antytradzikowy antybiotyk, czy tez krem robiony. Po kuracji bede miala polecone kolejne kremy, ktorych musze uzywac min. 2 lata po zakonczeniu leczenia (oczywisce podziele sie z wami info na ten temat) i to jest wedlug mnie kompleksowe podejscie do problemu. A nie na zasadzie: tutaj masz Aknenormin i on zalatwi wszystko a ty tylko sie nawilzaj, lez i pachnij. Byc moze na tradzik o srednim nasileniu cos takiego podziala, u mnie sie nie sprawdzilo (czyt. klapa pierwszej kuracji).
Dobra, juz nie smece wiecej tylko wrzucam moje aktualne fotosy. Specjalnie ofocilam sie po prysznicu, albowiem skora tradzikowa po umyciu zawsze wyglada gorzej. A wiec taa daaam, ponizej moja skora w "gorszej" wersji w sesji turbanowej:) Tylko sie nie wystraszcie plis bo natulane swiatlo to najwiekszy wrog:)

Buzka wielka dla wszystkich walczacych, nie poddawac sie!!!
Haslo na dzis: NIE WYCISKAJ!
BAsia



Thursday, 9 May 2013

Tu i tam

Witam sie po dluuuuugiej przerwie, bardzo dlugiej rzec by mozna. Wiele sie w moim zyciu dzialo ale jedna rzecz pozostala niezmienna - nadal jestem w trakcie kuracji izotretinoina :) To juz 9 miesiac (dacie wiare, jak ten czas leci!) i na ostatniej wizycie uslyszalam, ze kuracja winna sie skonczyc okolo lipca/sierpnia, zobaczymy zatem.

W miedzyczasie udalam sie w podroz do Tajlandii w zwiazku z czym przez 2 tygodnie mojego pobytu w tropikach mialam zmniejszona dawke izo, aby mi skory nie spalilo. Bralam zatem tylko jedna tabletke 20mg wieczorem. Nie musze mowic, ze co 2godz musialam sie smarowac wysokim filtrem i nocic kapelusz do czego sie wzorowo stosowalam. Zmniejszenie dawki nie spowodowalo odwrocenia efektow kuracji, dermatolog wyjasnil, ze byla to tzw dawka podtrzymujaca. Po powrocie do zimnej i spowitej sniegiem Europy (byl wtedy marzec) znow zaczelam przyjmowac moja stala dawke czyli 3*1tabl.


Warunki pogodowe w Tajlandi byly z punktu widzenia skory ekstremalne, bardzo wysokie temperatury (oscylujace w granicach 40st), duza wilgotnosc i zanieczyszczenie powietrza daja sie we znaki lokalnym mieszkancom i szczerze powiem, ze nigdy nie widzialam tylu osob z tradzikiem jak wlasnie tam. O ile tutaj zawsze mialam wrazenie, ze tylko ja jestem tredowata, tam co druga osoba dotknieta byla ta choroba, osoby w roznym wieku.
Obawialam sie o swoja skore bo pot lal sie ze mnie strumieniami a do tego non stop ladowalam w siebie filtry, ktore splywaly po mnie jak po kaczce po pol godzinie od nalozenia. Ale moja buzka dala rade!!! Nic a nic sie nie dzialo wiec moglam sie skupic tylko i wylacznie na relaksie i odpoczynku, ktorego bardzo potrzebowalam.

Przygotowuje post o aktualnym stanie mojej paszczy oraz o kuracji na wlosy, ktora rowniez prowadzi moj dermatolog. Chcialabym tez zrobic mala relacje z pobytu w Tajlandii, aby przyblizyc Wam troche ten niesamowity kraj w ktorym jestem na maxa zakochana!

Postaralam sie nadrobic wszystkie zalegle maile, ktore od was dostalam, jezeli ktorys gdzies mi zaginal to prosze pukajcie do mnie a ja postaram sie odpowiedziec.
Ponizej moj autoportret w biurze :) czas wracac do pracy.
Przesylam buziaczki dla Was wszystkich i czekam na relacje jak sie maja wasze pyszczki!!!

BAsia

Monday, 18 February 2013

Półmetek czyli kuracji ciąg dalszy

Witajcie moi drodzy.
Miało być o czekoladzie, ale w międzyczasie byłam na kolejnej wizycie u dermatologa więc napiszę wam króciutkie streszczenie jak postępuje kuracja i co dalej. A o czekoladzie będzie w kolejnym poście :)
Jak na razie jestem na półmetku czyli leci 6 miesiąc leczenia izotretinoiną.
Ci którzy znają moją historię wiedzą, że to moje drugie podejście do wyleczenia buzi retinoidami doustnymi z tą różnicą (wielką różnicą jak się okazuje), że jestem teraz prowadzona przez innego dermatologa. Oba leczenia, mimo iż używałam w obu przypadkach tabletek z izotretinoiną, diametralnie się od siebie różniły... 1 lek, 2 dermatologów, 2 różne sposoby leczenia...
Za pierwszym razem kuracja zakończona niepowodzeniem, czyli nawrotem choroby po mniej wiecej roku czasu...
Za drugim razem? Zobaczymy :)
Na chwilę obecną moja buzia jest czysta, bez wągrów! nowych zmian ropych, podskórnej kaszki etc. Powierzchnia skóry jest wyrównana nie licząc blizn, które zostały mi po starych pryszczach (tak jak widać na ostatnich zdjęciach, które wrzucałam w zeszłym miesiącu). Zero tłuszczu, błyszczenia. Spokojnie mogę iść między ludzi bez makijażu nie czując skrępowania. Lubię jednak się choć troszkę podmalować aby nie wyglądać jak bladolica i cudowne jest to, że nie muszę się martwić, że ten czy tamten podkład mnie zapcha - bo nic mnie nie zapycha!
Skutki uboczne typu suchość oczu, pękanie ust czy krwawienie z nosa nadal omijają mnie szerokim łukiem. Co natomiast zaobserwowałam, cóż bardziej mój partner niż ja, to wybuchowość i rozdrażnienie.
Będąc teraz u pana doktora naskarżył na mnie jaki to jestem monster i jak ciężko ze mną wytrzymać :) i w związku z tym dostałam pomocny lek na poprawe humoru Asertin :)
"Aby czerwony był bardziej czerwony Pani Basiu"
Witamina A w lekach z izotretinoiną wpływa na spadek serotoniny w organiźmie w związku z czym, możemy być rozdrażnieni, impulsywni, nabuzowani wręcz. Muszę przyznać, że czuję się teraz lepiej i życie rodzinne wróciło ze ścieżki wojennej do normalu. Jeżeli macie podobne odczucia w trakcie kuracji wit. A koniecznie wspomnijcie o tym lekarzowi w czasie kolejnej wizyty.

Moja kuracja na dzień dzisiejszy:
* Aknenormin 3x1 tabl.
* Asertin 1tabl rano
* maść robiona smarować 3x dziennie (wrzuce Wam później foto tej maść bo nie jestem w stanie przyczytać drugiego składnika, pierwszym jestm hydrokortison)
* Tulip co 2 dni 1 tabl. wieczorem na kontrolę cholesterolu

Na kolejnej wizycie pan doktor będzie zaznaczał ilość niekatywnych gruczołów łojowych na mojej buzi aby określić ile pozostało jeszcze do końca kuracji.

A jak sie miewają wasze pyszczki???!

Pozdrawiam serdecznie moi kochani!

BAsia

Saturday, 19 January 2013

Kto stosował Izotretynoinę niech podniesie rekę!


Witajcie słoneczka!
Pewna studentka medycyny z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego poprosiła mnie o pomoc z wypełnieniem ankiety. Podobną znajdziecie na stronie u Ziemolinki. Badania prowadzone są wśród kobiet, które będąc w wieku 15 - 45 lat kiedykolwiek przyjmowały Izotretynoinę.

"Za pomocą ankiety dostępnej on - line zbieramy informacje o przebiegu leczenia, współpracy z lekarzem i skuteczności terapii. Mamy również nadzieję, że dzięki zebranym wynikom uda się podkreślić zalety i wady kuracji izotretynoiną postrzegane okiem pacjentki. Subiektywne odczucia ankietowanych mogą być wskazówką dla lekarza odnośnie wagi konkretnych zagadnień. Niestety, ograniczony czas wizyty często nie pozwala specjaliście dokładnie przedyskutować wszystkich kwestii. Jednocześnie, pacjentka często nie ma odwagi lub zapomina zapytać o nurtujące go wątpliwości. Może to prowadzić do nieporozumień i co najważniejsze obniżać skuteczność terapii, a nawet czynić ją niebezpieczną. Włączenie izotretinoiny powinno być zawsze poprzedzone odpowiednim przeszkoleniem pacjentki. Obowiązkiem lekarza jest uprzedzenie o działaniach niepożądanych leku, ale również poinformowanie o konieczności modyfikacji stylu życia. 
Mamy nadzieję, że dzięki wynikom ankiety poznamy odpowiedź na pytanie czy większość pacjentek została odpowiednio przygotowana przez lekarza do stosowania leku i czy kuracja była prowadzona w sposób bezpieczny. 
Aby wyniki były reprezentatywne, musimy zebrać jak największą grupę badawczą. Naszym celem jest dotarcie do kobiet z różnych środowisk. Nie chcemy ograniczać badań jedynie do pacjentek z prywatnych gabinetów lekarskich czy szpitala, ale przede wszystkim zamierzamy skupić się na Internautach, działaczach for internetowych, czy też czytelniczek blogów i stron poświęconych stosowaniu preparatów z Izotretinoiną."


Dziewczyny, ja już odpowiedziałam na pytania! Ankieta to tylko 30 pytań, część z nich to pytania z odpowiedziami TAK/NIE. Całość nie trwa dłużej niż 5 min i jest w 100% anonimowa. Pomóżcie proszę!

Oto link do ankiety on-linehttp://ebadania.pl/83af24846e3ec141

Pozdrawiam,
BAsia

Friday, 18 January 2013

Komu zdjęcia komu, bo idę do domu!

No i lecą do Was obiecane fociaki, starałam się zrobić je tak, aby jak najlepiej pokazać efekty kuracji więc ujęcia są z różnych stron, wszystkie w świetle dziennym. Wybaczcie włosy w nieładzie :) odsuwałam je do tyłu aby bylo widać cała twarz i wygląda to śmiesznie hehe, ale przecież nie robię tutaj za żadną modelkę. 
Zrobiłam też jedno mega zbliżenia noska i twarzy, nie wiem jednak czy to zdjęcie oddaje rzeczywistość mojej gładkiej buźki. 
Zresztą, same zobaczcie :)



Haha, oto mój wielgachny nos oraz policzki w całej okazałości. Przed kuracją rejony te pokryte były czarnymi wągrami oraz MEGA rozszerzonymi porami (o ciągłym smalcu i świeceniu się nawet nie wspominam). Teraz skóra jest gładka, jej powierzchnia jest wyrównana a pory domknięte.



Oto i lewy policzek, który jeżeli pamiętacie zawsze miałam w lepszym stanie niż prawy. Mniej zmian oraz mniej blizn. Teraz pozostały już tylko blizny. (jejciu co mi się tutaj stało z brwią haha, nie wiem dlaczego wygląda jakby ją sroka wyskubała). 



No i znienawidzony prawy policzek, który zawsze wychwytywał pryszcze oraz gule z powietrza! Na samym środku mały syfek, który pojawił się przedwczoraj i już sobie znika a poza tym to pozostały już tylko stare blizny. Jeżeli porównacie to zdjęcie z tym z początku mojej kuracji to widać, że blizny bardzo się rozjaśniły i mogę też powiedzieć, że się trochę spłyciły! Mogę śmiało śmigać bez makijażu, ale tego nie robię bo jestem bardzo bladolica i mam wrażenie, że bez delikatnego (naprawdę delikatnego) makijażu wyglądam na chorą :) Ale najważniejsze dla mnie jest wiedzieć, że nie jeżeli nie chcę to nie muszę na buzie nakładać nic oprócz kremu!




A tutaj przed wyjściem z lekkim makijażem oraz ukachaną ostatnimi czasy czerwoną szminką!  Każda kobieta powinna choć raz poeksperymentować z czerwoną szminką. Trudno się ją nakłada i nosi (trzeba szczególnie uważać na zęby), ale robi na otoczeniu piorunujące wrażenie :)

Czysta buzia bez pryszczy podnosi poczucie własnej wartości! 
Czuję się o wiele pewniej w towarzystwie, nie mam już wrażenia, że każdy gapi się tylko na moje pryszcze, jestem wolna. I szczęśliwsza. 
Ktoś inny powie, jakie to przyziemne, przecież to tylko skóra, tragiedii nie ma. 
Ale wiem, że wy mnie rozumiecie, dla mnie to tragedia była. W sumie nadal jest bo boję się, że koszmar może wrócić. Oby nie.

Pozdrawiam Was wszystkie bardzo cieplutko, idą mrozy :)
BAsia

Thursday, 17 January 2013

Jestem w piątym miesiącu... kuracji :)

Na wstępie nie mogę nie napisać (po raz kolejny) jak bardzo mi miło, że jednak ktoś na mnie czekał, martwił się. Jesteście naprawdę wspaniałe a ja czytając wasz odzew bardzo sie wzruszyłam!
Dobra, już się przestaję rozklejać i przechodzę do konkretów.

Dziś będzie długi post za co z góry przepraszam ale mamy dużo do nadrobienia :)
Zdjęcia wkleję w czasie weekendu ponieważ chcę je zrobić w dziennym swietle abyście lepiej mogly zobaczyć wyniki kuracji!!!

Hop siup i minęło już sobie 5 miesięcy odkąd zawitałam po raz pierwszy do mojego pana dermatologa. Od tego czasu jestem nadal leczona Izotretinoiną w sposób inny niż standardowy czyli, jak już pisałam wcześniej, przechodzę po kolei przez wszystkie leki z Izotretinoiną jakie są dostępne na polskim rynku.
Z moim sprawozdaniem z kuracji na blogu ostatnio zatrzymałam się na drugim miesiącu (przypominam Wam ostatni wpis: Jazda bez trzymanki-druga wizyta u dermatologa).

Otóż jak wyglądało leczenie w czasie, kiedy mnie nie było:
* nadal brałam 3x dziennie 20mg (1 tabl.) Axotretu
* 3x dziennie maść Baneocin, która była prawdziwym utrapieniem i zmatowienie twarzy lub nałożenie jakiegolowiek makijażu graniczyło z cudem a ja i tak świeciłam gorzej niż latarnia morska! a fee, trzepie mną na samo wspomnienie tego mazidła. Po skończeniu Baneocinu przyszedł czas na Aknemycin maść.
* Aknemycin 20mg maść miałam nakładać 3x dziennie ale przyznaję bez bicia, że nakładałam tylko 2x dziennie: rano i wieczorem, ponieważ pomimo intensywnego nawilżania maść ta masakrycznie przesuszała więc: welcome suche skórki było na porządku dziennym :) Stosowałam kiedyś Aknemycin + (o którym też wspominałam na blogu) i mogę powiedzieć, że oba specyfiki działają tak samo intensywnie. Były momenty, że skórę miałam tak suchą oraz podrażnioną, że nakładanie kremu nawilżającego było wręcz bolesne. A wierzcie mi, nakładałam cieniuteńką warstewkę tej maści. Zresztą same zobaczcie, wkleję wam zdjęcie tubki, nie ubyła nawet 1/3 przy codziennym stosowaniu przez przeszło miesiąc!!!
* Tulip - już tradycyjnie na cholesterol chociaż ostatatnie wyniki krwi miałam w normie. Wnioskuję zatem, że to właśnie dzięki tym tabletkom.

Na ostatniej wizycie przed przerwą świąteczną, czyli w 4 miesiącu mojej kuracji dostałam zalecenie od pana doktora, aby wykonać głębokie oczyszczanie twarzy. Chodziło o to, że moja skóra nie oczyszczała sie sama w sposób prawidłowy a złogi, które w niej były, nie zlikwidowały się dzięki Izotretinoinie; znajdowały się zbyt głęboko i były przestarzałe oraz dobrze zakorzenione. Cóż to, że mam mega toporną skórę to wiem nie od dziś.
Zgodziłam się na to oczyszczanie i zapisałam na nie wraz z kolejną wizytą... zapytacie ale jakto? czyżby mój dermatolog wykonywał zabiegi kosmetyczne? Nieee, nic z tych rzeczy ALE w jego przychodni jest kosmetyczka, która jest pod jego dozorem, przez niego kontrolowana i doszkalana!!! Bajka jak dla mnie, bo skoro ja ufam jemu a on ufa jej tzn. że ja ufam jej automatycznie :) Przecież niemożliwością jest iść do nowej kosmetyczki i wiedzieć z góry, że dobrze wykona swoją pracę. Po moich licznych perypatiach jestem do kosmetyczek baaaardzo zrażona!

A więc tym oto sposobem doszłam do 5 wizyty, która odbyła się 7.01. Miałam zaplanowanych wiele rozrywek bo oprócz normalnej wizyty miało być:
* głębokie oczyszczanie w trakcie kuracji wit. A (jak się później okazało pani kosmetyczka inaczej otwierała mi pory niż gdybym nie była w trakcie kuracji),
* badanie włosa tzw. Trichogram - nie ma to nic wspólnego z faktem, że leczę pryszcze ale z tym, że przerzedzają mi się włosy (co nie uszło wprawnemu oku pana doktora) i zaproponował to badanie. Napiszę o tym osobny post, ponieważ uważam, że to bardzo ciekawy temat i często łączy się z tematem trądziku!

Wracając do mojej ostatniej wizyty. Po oglądnięciu mojej twarzy usłyszałam w końcu magiczne słowa:
- " Pięknieje mi Pani w końcu Pani Basiu"!
Myślę sobie: yes yes yes!!! Ja też mam lustro więc widzę, że zmiana jest duża! Dowiaduję się, że po czyszczeniu będzie jeszcze lepiej. :)

Leczenie w chwili obecnej:
* Aknenormin 3x1tabl, to już ostatni lek do przerobienia, nie będzie więcej zmian :)
* Diprobase krem, ogólnie ma działać kojąco w stanach zapalnych skóry, ładnie się wchłania

No i tyle. Efekty kuracji oraz oczyszczania są bardzo dobre. Nigdy jeszcze nie miałam takiej czystej buzi, podskórne niespodzianki, które były przyczajone, ale nie chciało im się wychodzić, a ich efektem były nierówności na skórze - też zniknęły. Nie mam warów nawet na nosie!
Jeżeli chodzi o skutki uboczne:
* nadal suche usta, od czasu do czasu mi się zrobi tzw. kącik, ale wtedy Pentaten krem świetnie sobie z nim radzi
* suchość oczu od czasu do czasu, oczywiście winą może być tutaj również gapienie się x godz. w monitor, na razie (odpukać) nie mam problemów z ostrościa widzenia
* rozdrażnienie, nerwowość - ciężko stwierdzić czy to wina tabletek czy stresu związanego z pracą


Ufffff, oddychaj Basiu, oddychaj :) 1  2  3  Mam nadzieję, że mój tok myślowy jest choć trochę zrozumiały :)
Tyle miałam do przekazania, że nie jestem pewna czy to wszystko brzmi sensownie. Jeżeli nie to oczywiście czekam na pytania w komentarzach!
Piszcie jak tam u Was? Jak się mają wasze buzie?

ściaskam gorąco!
BAsia

Monday, 14 January 2013

Puk Puk! Jest tam kto???

Tylko nie bijcie, potrzebowałam zrobić sobie przerwę i nadrobić życie osobiste oraz biznesowe, byłam również na 3 tyg. urlopie wyjazdowym. Ostatnio wychodzę na prostą i mam nadzieję wkrótce przygotować nowego posta a w nim relację z mojego leczenia. Tak tak, to już 5 miesiąć kuracji (kiedy to przeleciało?!). Wiem, że wiele z Was czeka na ciąg dalszy. Dziekuję wszystkim za ciepłe słowa, jesteście niesamowite!
Przepraszam, za tak długie milczenie. Moje noworoczne postanowienie to regularne posty na blogu bo wiem, że czekacie a ja bardzo nie lubię Was zawodzić!

Uzbierało mi się już 100 słoneczek, które chcą mnie czytać regularnie. Dziekuję Wam za to, aż mi się paszcza cieszy :)

Nie przekreślajcie mnie zatem, obiecuję poprawę!


BAsia