Wednesday, 31 October 2012

Wasze historie czyli jak to jest być "niefajnym"...

Dziś będzie dłuższy post więc kubki z kawą/herbatą w dłoń, kocyk na kolanka i zapraszam do lektury.
Prosiłam Was dwa posty temu o Wasze historie trądzikowe (i nadal proszę oczywiście!!!); poniżej chcę przytoczyć opowieść Anasie, jej walkę, smutki oraz bolesne chwile, które przyszło jej znieść w starciu z trądzikiem. Czytając jej historię bardzo często znajdowałam w tekście wspólne mianowniki z moją nastoletnią młodością i walką... Czy wy też??? 

"Moja historia zaczyna się w podstawówce, coś koło 4 klasy. Oczywiście jak większość mam też problem z wyciskaniem krost, od samego początku mojego trądziku, teraz zresztą też. Trzeba zaznaczyć, że miałam najgorszy trądzik z całej klasy we wszystkich szkołach: podstawówce, gimnazjum i liceum.
PODSTAWÓWKA
Pierwsza krosta wyskoczyła mi chyba w 4 klasie podstawówki, co bardzo szybko zamieniło się w trądzik młodzieńczy. No cóż, radziłam sobie z tym... źle. Na początku nie wiedząc czego mam używać, myłam twarz mydłem i wodą. Ponieważ trądzik jest w mojej rodzinie genetyczny, to starsze rodzeństwo, brat i siostra, miało parę kosmetyków antytrądzikowych, więc im podbierałam. Najważniejszą metodą "walki" z trądzikiem były dla mnie podbierane mamie podkłady i inne kosmetyki, które notorycznie mnie uczulały (jestem alegriczką) i suma sumarum pogorszyły tylko trądzik. Oprócz tego, że moje samopoczucie nie było dobre, wiadomo dzieci są brutalne. Mimo, że miałam przyjaciółki i koleżanki, to jednak widziałam, że "te fajniejsze" nie chcą się ze mną kolegować. Nasza klasa dzieliła się na osoby "fajne", "pomiędzy" oraz "niefajne". Te "fajne" wybierały z którymi "niefajnymi" będą gadać, więc niektóre z grupy "niefajne" przenosiły się na "pomiędzy", nie wiem jak wiele osób to widziało, ale jedna z moich przyjaciółek i parę koleżanek przeszło do grupy "pomiędzy", a ja nadal byłam uważana za "niefajną". Nie pomagało mi nawet bardzo długa (bo od przedszkola) znajomość z jedną z "fajnych". Moja samoocena się zmniejszała coraz bardziej. Podstawówka przeszła spokojnie oprócz tego, że ciągle byłam uważana za gorszą. Nie pamiętam już czy byłam wyzywana, ale na pewno, zważywszy na to, że niewiele dziewczyn w tym czasie dostawało trądzik. Myślałam, że idąc do gimnazjum coś się zmieni...
GIMNAZJUM
Zmieniło się tylko moje kieszonkowe, więc mogłam sobie pozwolić na kupno różnych kosmetyków. Zazwyczaj były to antybakteryjne toniki i żele punktowe; twarz myłam nadal mydłem. W gimnazjum moje problemy z cerą nasiliły się tak bardzo, że jak już udało mi się jednego pryszcza usunąć, to robiło mi się 5 nowych dookoła. Cały trądzik skumulował mi się na twarzy, na dekolcie i plecach miałam najwyżej parę krostek. Oprócz wągrów i pryszczy powoli zaczęły mi się rozszerzać pory. Robił mi się pryszcz na pryszczu, momentami dosłownie. Zaczęłam kupować sobie kremy matujące, które mi coraz bardziej rozszerzały pory, bo bardzo wysuszały skórę. Co do moich relacji ze światem... Miałam prawie te same koleżanki w gimnazjum co w podstawówce. Wiadomo, to był czas "zakochiwania się", więc poznałam kolegów koleżanki i jeden z nich się mną "zainteresował", czemu w cudzysłowie? Bo okazało się, że koleżanka powiedziała im, że "jestem dziana" i doszli do wniosku, że jak jeden mnie w sobie rozkocha to będę im dawać kasę na imprezy...Chłopak potem się wycofał i powiedział mi, że mnie nie chce bo jestem brzydka i mu się nie podobam. Ech, to mnie mocno zabolało. Dosłownie czułam się jakby mnie ktoś kopnął w brzuch. Moja samoocena uderzyła o dno. Myślałam, że to wszystko przez trądzik. Nie wiem czy się myliłam. Byłam po prostu brzydka w tym czasie, a trądzik podkopywał mi samoocenę do końca. Jak było w szkole? Dobrze się uczyłam, więc byłam wykorzystywana przez znajomych z klasy. Nikomu się nie podobałam. Słyszałam docinki o moich pryszczach. Uciekałam we wszystko byleby nie patrzeć w lustro. Z czasem coraz lepiej robiłam makijaż, więc nie wyglądałam już jak klaun. Ale unikałam zdjęć, bo wszystkie krosty na nich było widać. W końcu nauczyłam się też obrabiać zdjęcia. Poznałam później chłopaka, z którym bałam się spotkać (poznaliśmy się na necie) właśnie przez trądzik. On widział moje zdjęcia, ale ponieważ zdjęcia były podrasowane, nie było widać na nich krost. W końcu się zdecydowałam. W tym samym czasie poznałam brata mojej koleżanki z klasy. I jestem z nim od 5 lat. Co do trądziku, nie przeszkadzał im obojgu. W końcu zauważyłam, że nie każdy zwraca na to uwagę.W międzyczasie (gimnazjum/liceum) byłam parę razy u dermatologa, oczywiście państwowego, co mi raczej nie pomogło. Dostałam dwa kremy na receptę, z czego jeden mi pomógł, drugi nie. Do pierwszego (nazwy nie pamiętam) moja skóra szybko się przyzwyczaiła, więc druga tubka nie pomagała już w ogóle. Drugi to Skinoren, który pomógł mojej siostrze, ale moja skóra źle na niego reagowała, nakładając go punktowo na krostę dookoła robiły mi się następne krosty. Hmm, dostałam też jakiś tonik, który mogłam kupić bez recepty, też nie pomógł.
LICEUM
Potem poszłam do liceum, spotkałam się znowu z przyjaciółką z podstawówki. Powiedziała mi, że nie mogę myć twarzy zwykłym mydłem. Wtedy razem próbowałyśmy się uporać z trądzikiem, więc było o wiele łatwiej. Używałyśmy różnych rzeczy i każda mówiła jaki był efekt. Ja zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne, które miały mi pomóc z przykrymi niespodziankami. Delikatnie pomogło, ale stałam się bardzo nerwowa, wrażliwa, rozdrażniona, no i spuchłam. Pryszczy było mniej, ale krosty nadal wyskakiwały a wągry i rozszerzone pory też miały się dobrze. Nadal używałam drogeryjnych kosmetyków, bardzo agresywnych. Twarz mi wyschła, zaczęła schodzić skóra, więc w ruch poszły peelingi. Aż w końcu pewnego dnia skończyły się tabletki anty, a że nie chciałam iść do ginekologa po receptę, po prostu przestałam brać. Moja twarz natychmiast się pogorszyła. W miejscu gdzie jest najdelikatniejsza, najcieńsza skóra, czyli dookoła oczu zaczęły mi się robić wielkie pryszcze, i zanim jeden pryszcz zniknął, robił się następny tuż obok. Plus oczywiście nadal krosty i pryszcze na całej twarzy. Poszłam więc do kosmetyczki, która wyśmiała wybór kremu (używałam nadal matującego), bo "nie mam tłustej skóry". Nie powiedziała mi oczywiście jaką skórę mam, tylko zrobiła zabieg. Poszłam wtedy na laser. Za pierwszym razem nic nie pomógł, więc poszłam drugi raz, ale pryszcze nadal wyskakiwały pod oczami. Po tym jak byłam wyśmiana przez kosmetyczkę za zły krem kupiłam Nivee do skóry wrażliwej. Na laser więcej nie poszłam, bo egi znosiła a dwa, że pryszcze nadal wyskawiwały. Nadal kupowałam kosmetyki drogeryjne, żel, krem, tonik. Po 18-stce w końcu kupiłam coś co mi bardzo pomogło, Revitol Acnezine. Kosztował ponad 100zł, więc mogłam go kupić dopiero po otrzymaniu prezentu 18stkowego. Składał się ze słoiczka z tabletkami (suplement diety z bardzo dużą zawartością witamin) i kremu z benzoyl peroxide 5%. Krem mocno wysusza, więc stosowałam go punktowo. W końcu pryszcze dookoła oczu zniknęły, a jak skończyły mi się tabletki to postawiłam na zwykłe witaminowe suplementy diety. Od tamtej pory trądzik ciągle się zmniejszał. Znowu zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne, ale inne, przy których czułam się lepiej niż przy poprzednich. Znowu trochę polepszyła mi sie skóra. Trądzik ani razu mi nie zniknął. Ciągle go mam. Już minęły prawie 3 lata kiedy zaczęłam stosować Acnezine. W tym czasie odrzuciłam metodą prób i błędów wiele kosmetyków. Moja przyjaciółka w końcu doradziła mi bym zaczęła znowu nawilżać twarz, że powinnam o nią dbać nie jak o suchą tylko jak o tłustą, ale za pomocą naturalnych kosmetyków. Długo nie byłam do tego przekonana. Ale przez trzy lata dowiedziałam się, że moja twarz nie toleruje większości składników drogeryjnych produktów, m.in. alkoholi, siarczanów, silikonów, tlenku cynku, parafiny i paru innych. W końcu zdecydowałam się na hydrolaty, bo toniki z drogerii miały skład, który pogarszał stan mojej skóry. W tym roku, w lipcu kupiłam pierwszy krem nawilżający o naturalnym składzie, co też bardzo mocno pomogło mojej skórze. Tak więc zostało mi parę krost, wągry i rozszerzone pory - moja zmora, oraz plamy po wszystkich wyciskanych przez lata krostach.
Jedyne co mogę dodać po jakże długiej historii to tylko to, że dzieciaki są okrutne i takie zawsze będą, że moja mama za mało uwagi zwracała bn to jak się czuję z tym jak wyglądam i nie zaprowadziła mnie do dobrego lekarza, który by mi pomógł w skutecznej walce z trądzikiem, że moja twarz nigdy nie będzie ładna jaka mogłaby być gdybym od razu wiedziała, że drogeryjne kosmetyki to świństwa i że najwyraźniej byłam bliska awitaminozie, bo najbardziej pomogły mi witaminy. I tak z całej tej historii uważam, że to dzięki mojemu facetowi podniosła się moja tkwiąca już w czarnej dziurze samoocena, to była chyba najprzyjemniejsza część mojego życia i NIGDY W ŻYCIU nie pozwolę by moje dzieci same walczyły z trądzikiem. 
Teraz jak patrzę w lustro i widzę kolejną małą krostę myślę "MASAKRA!", ale po chwili dodaję "dobrze że nie pryszcz" i po prostu maskuję co wyskoczyło makijażem.Co mogę jeszcze dodać ważnego... mając trądzik musicie wymieniać poszewki na poduszki częściej niż reszta rodziny, co tydzień lub dwa tygodnie. Jeśli macie psa lub kota, trzymajcie je z dala od waszych poduszek. Na zwierzęcej sierści zbiera się dużo brudu, kurzu i jeszcze ich własna wydzielina, a od tego robią się często krosty.Często płakałam przez stan mojej skóry, ale dzięki wsparciu przyjaciółki, która mnie rozumiała, i chłopaka udało mi się wyleczyć z kompleksów, chociaż czasami zdarza mi się patrząc w lustro myśleć "jesteś brzydka, masz koszmarną skórę, nikt cię przez to nie lubi, twoje pory widać z kilometra i krosty z 10", ale wtedy po prostu daję upust nerwom, a potem już jest normalnie :)"

Ponizej optymistyczne zakonczenie tej smutnej historii czyli usmiechnieta Anasie z siostra! (uwielbiam to zdjecie!)

I apel do wszystkich: Dziewczyny cieszmy sie mlodoscia bo bardzo szybko przemija!!!

Anasie z prawej strony, siostra Anasie z lewej :)

54 comments:

  1. Strasznie się czyta takie historie. Sama wiem jak ludzie są okrutni, szczególnie w szkole i jakie to zło chodzić do jednej klasy od przedszkola do gimnazjum. Nigdy nie miałam aż takich problemów z trądzikiem, ale też używałam tylko drogeryjnych/ aptecznych kosmetyków. Szkoda, że nie mówi się o nawilżeniu i tego że niektóre składniki mogą powodować większe spustoszenia. Kosmetyczka była niekompetentna, ale to się często zdarza. Ja byłam u 5 zamian dowiedziałam się od kosmetyczki jaki mam typ skóry, zawsze to ja im mówiłam ze mam suchą, a cały czas mam normalną , przesuszoną na policzkach. Do tej pory walczę z trądzikiem i przegrywam co miesiąc:/ Przez przypadek trafiłam na tonik za 5 zł i jest sukcesem.
    Myślę, że na pewno są kremy czy zabiegi, które Ci pomogą zwalczyć blizny, tylko trzeba szukać. I testować. To niestety trwa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej Maxcom,zgadzam sie z tym, ze walka z tradzikiem to przede wszystkim walka na wlasna reke metoda prob i bledow, bo bardzo czesto specjalisci, do ktorych sie zwracamy o pomoc nie daja sobie rady. O jakim toniku piszesz jesli mozna spytac?
      pozdrawiam

      Delete
  2. Hmmm... droga Anasi ja nie mialam tradziku mlodzienczego (przypaletal sie dopiero ok 30tki) ale i tak jako nastolatka mialam okropne kompleksy. Mysle, ze to nasza patriarchalna kultura, kaze nam kobietom czuc sie gorszymi. Wiele pracy wlozylam w to,by stac sie pewna siebie i swiadoma swojej warosci kobieta i wlasnie teraz kiedy w koncu poczulam sie dobrze we wlasnym ciele zaczelam sie starzec i tracic urode- dlatego ciesz sie mlodoscia kochana i spiesz sie kochac siebie...
    PS. brakuje mi tylko zdjecia w tym poscie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niom, zdjecie juz leci :) takie pozytywne na zakonczenie smutnej opowiesci! I masz racje wiesz, tyle lat spedzilam nad biadoleniem, ze mam pryszcze ze miedzy tym mlodosc przeszla mi miedzy palcami a ja tego nawet nie zauwazylam...

      Delete
    2. Och zdjecie cudne! Sliczne dziewczyny! Obiedwie wspaniale! tytul powinien chyba brzmiec jak pokonałam trądzik i stalam sie super fajna:)

      Delete
    3. Jak tylko zobaczylam to zjdecie to zakochalam sie w nim. Tradzik pokonany ale blizny (nie te powierzchniowe) na pewno zostaly wiec czy to walka to konca wygrana? Dla mnie to pietno na cale zycie i nostialgia za mlodoscia, ktora mogla wygladac zupelnie inaczej. (zalatuje dzis filozofem troche, pogoda mnie tak nastraja hehe).

      Delete
    4. Ziemolina, jeszcze z nim walczę. :) Pokonałam go tylko w moim umyśle, kiedy przestał być najważniejszy w moim życiu za sprawą miłości mojego życia. :)

      Delete
    5. To rownie wazne- bo tradzik to choroba i skory i duszy. A milosc i wsparcie ukochanego mezczyzny sa najlepszym wsparciem:)

      Delete
    6. Jak zawsze musze sie zgodzic z Ziemolinka :)

      Delete
  3. Sporo z tego u mnie też było, z tym że mnie nikt nie wyśmiewał, choć pewnie za plecami tak. Gratuluję udanej walki ;) Moja trwa już 11 lat i niestety wszelkie działania "zewnętrzne" nie działają, widać problem jest w środku, w organizmie, byłam już u rożnych lekarzy i żaden nie pomógł, każdy mnie lekceważył i zdzierał ze mnie kasę. Wybrałam się nawet do endokrynolog i brzydko mówiąc miała w dupie mój problem, spojrzała tylko na mnie coś tam powiedziała i szybko mnie pozbyła z gabinetu bo na korytarzu mnóstwo pacjentów. Przerobiłam już tyle odnośnie walki z trądzikiem, ze mogłabym chyba doradzać innym ;P Czy dzieciaki są okrutne? Hm, myślę ze dorośli też, zwłaszcza kobiety.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Lenti,
      oj tak, kobiety to swinie, potrafia drwic i perfidnie wyszydzac... a nie daj boze jak jestes ladniejsza od nich... wtedy jest dramat. A nie chcesz sie zdecydowac na retinoidy doustne skoro z zewnatrz nic nie dziala???
      trzymaj sie cieplutko i nie smuc sie! Podziel sie z nami swoja historia!!!
      pozdrawiam :-*

      Delete
    2. SrebrnaLenti, dużo razy miałam sytuacje, że lekarze olewali mój problem i odsyłali z byle jaką receptą do domu. Przestałam już chodzić do dermatologa państwowego, zamierzam pójść do prywatnego- płacę->wymagam. :) A co do dzieci... wtedy jeszcze nie miałam na kim się wesprzeć. Dopiero mój chłopak dał mi poczucie, że mimo trądziku jestem piękna. :)

      Delete
    3. Źle napisałam, jako dzieci nie mamy na kim się wesprzeć, rodzice i rodzeństwo(szczególnie jak nie mają aż takich problemów) często nie rozumieją, dlatego dzieci są bardziej okrutne. Później potrafimy sobie radzić, a jako dzieci nie potrafimy się obronić przed takimi atakami.

      Delete
    4. Anasie,
      chcialam tylko napisac, ze prywatny dermatolog, ktory moze duuzo kosztowac nie jest gwarancja czystej buzi, sama cos o tym wiem.

      Delete
  4. No cóż.. Trądzik niszczy nie tylko ciało (twarz, plecy, dekolt) ale i psychike. Co znacznie gorzej odbudowac. Ja w sumie do tej histori dopisalabym docinki rodziny na widok mojej twarzy i wielorakie wysmiewanie sie.. I do tego kolejna sprawa bycie rudzielcem co w podstawowce bylo istnym koszmarem, docinki ludzi, piegi do tego tradzik.. trzeba po prostu dac rade, i wygrac z tym, i kazdego dnia spogladajac w lustro spogladac na to co w nas najpiekniejsze i mowic samej sobie "jestem piekna" :)
    Mam nadzieje, ze moja jak i wasza samoocena (kiedys) wzrosnie. Przeciez wyglad nie jest najwazniejszy, liczy sie to co jest w srodku.. :)
    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ginger,
      ja docinkow ze strony rodziny nie mialam ale za kazdym razem jak mnie mama widziala bez makijazu i rzucala to swoje: "dziecko, co ty sobie zrobilas" (np po tym jak powyciskalam sobie ropne pryszcze), to mnie wtedy szlag trafial. Albo 'co masz tutaj na policzku? taki ropny ci sie zrobil??... agresor mi sie wtedy zapalal, ze szok...
      Smutna prawda jest taka, ze zyjemy w swiecie gdzie bardziej sie liczy to jak wygladasz niz to jakim jestes czlowiekiem...

      Delete
    2. No ja niestety mialam.. I to w sumie mi nie pomagało. Niestety mysl o tym żeby pozbyć sie w mig pryszczy wyciskajac była zawsze silniejsza. Nie wiem czemu, ale ja zawsze myslalam ze jak wycisne wszystko na twarzy to szybciej zniknie.. ale to tylko chwilowe. Zawsze minute po "tym" sie okazywalo sie ze cala twarz skatowana. Ropne gule takze przechodzilam. Swego czasu mialam ich pelno. Na skroniach, tuz pod okiem, na rzuchwie.. I nic nie pomagalo. Dermatolog leczyla mnie z dwa miesiace. Zapisala antybiotyki, tabletki, potem twarz lekko sie poprawila, do kontroli i koniec leczenia, a tuz potem na jesien kolejny raz to samo.. Nie wiem czy tez inni tez tak maja, ale moj organizm strasznie reaguje na przeziebienia, brak odpornosci..
      Niestety taka rzeczywistosc, ale kto powiedzial ze nie da sie jej zmienic? :) mimo obecnych czasow staram sie myslec pozytywnie i nie negowac ludzi ze wzgledu na ich wyglad, bo wiem, ze sama nie chce/nie chcialabym byc tak traktowana.

      Delete
    3. A moja babcia po operacji zacmy, kiedy po raz pierwszy zobaczyla mnie w pelni wyraznie powiedziala "Dziecko, ale Ty masz pryszcze" :)

      Delete
    4. Mialam to samo, wolalam chodzic z czerwona plama z zaschnietej krwi niz z biala, ropna glowka. W sumie obie rzeczy wygladaja malo estetycznie ale blizny zostaja przez lata a ropne glowki nie ruszane znikaja po kilku dniach/tygodniach. Bledy mlodosci...
      I mimo tego, ze nauka tak poszla do przodu to mlodzi ludzie nadal popelniaja te same bledy... dlaczego??? Nadaj wyciskanie pryszczy jest nalogiem numer jeden wsrod ludzi chorujacych na tradzik. Przyznam, ze i mnie teraz od czasu do czasu korci cos wycisnac ale to raczej wagier, nigdy ropny!!!
      I czesto jak widze grupke nastolatkow, wsrod ktorych jedna osoba ma problem z cera, jest niesmialam to widze siebie sprzed lat... niestety nic sie w tej kwestii nie zmienilo... nadal takie osoby sa odrzucane przez "fajne"towarzystwo...

      Delete
    5. Ziemolinka,
      moje babcie na szczecie byly prawie slepe ale mama miala sokoli wzrok... Do dzis mam z nia wymiane zdan na ten temat ale to ci napisze na priv.

      Delete
    6. Ha ha, moja babcia mnie sama goniła do dermatologa, robiła mi naturalną kurację z pietruszki na tradzik :)

      Delete
    7. Swoja droga to ostatnio czytalam gdzies o naparze z pietruszki, czy to cos zdzialalo u Ciebie? nie niby ma sie takie cos wypic rano na czczo.

      Delete
    8. Stosowałam maseczkę, napar i piłam pietruszkę. Jako, że mój organizm ma ciągły niedobór witamin to zadziałała świetnie, niestety nie stosowałam żadnych nawilżających kremów na twarz, a maska z pietruszki wysusza skórę i wyciąga większość całego syfu na zewnątrz. Korzystałam z tego naturalneoczyszczanie.pl/2011/08/oczyszczanie-pietruszka-i-selerem/ Tylko używałam samej pietruszki, bez selera.
      Zrobiłam kolejny zasadniczy błąd, nadal skubałam twarz.. ale zamierzam znów wrócić do tej kuracji, bo moja skóra po tym się zmieniła.. Już nie mam aż takich wysypów na twarzy, a poza tym jak już nie robiłam masek/naparów nadal piłam pietruszkę :)

      Delete
    9. Sprobuje w takim razie w tym naparem, dzieki za rade!
      pozdrawiam

      Delete
  5. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  6. Anasie czemu ściemniasz, że miałaś najgorszy, skoro w liceum "biłam Cię na głowę"? :D Hehe, przynajmniej w tej sferze mam to "osiągnięcie" hihi. Wtedy w porównaniu ze mną miałaś lekki trądzik. Tak tak, chodziłyśmy z Anasie razem do podstawówki i liceum, a znamy się już... a bo ja wiem? W sumie licząc podstawówkę to ze 12 lat ;) Obie jesteśmy trądzikowe, ale każda na inny sposób. I pomagamy sobie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Malym jest ten swiat :)

      Delete
    2. Nie wiedziałam jak to napisać, bo w liceum miałyśmy podobny, ale mój złagodzony tabletkami. Tak, Anamara to przyjaciółka z mojej historii ;)

      Delete
  7. Przerażający jest to, jak wygląd człowiek ma wpływ na jego poczucie wartości. A niby to nie szata zdobi człowieka. A jednak szata w postaci naszej cery zdobi jego twarz. Jak wierzyć ludziom, którzy rozpowiadają tą maksymę.
    Pozdrowienia dla Anasie i Ciebie Basiu. Wszystkie piękne jesteście, nie tylko na zewnątrz ale i wewnątrz!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj,
      pieknie by bylo jakby ta maksyma zyl swiat, niestety tak nie jest.
      A powiedz, Neruda to Jan czy Pablo? :)
      pozdrawiam

      Delete
    2. Każdy powtarza "liczy się charakter", ale jak ktoś zobaczy osobę z trądzikiem, czy innym problemem od razu te słowa idą w niepamięć. Takie powtarzanie jest jak mantra, wszyscy chcą by tak było, ale i tak nie potrafią sobie tego wmówić, bo nie potrafią tego wcielić w życie. Najgorsze jest jednak to, że trudno o wsparcie przy tym problemie. Dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam. :) Każda z nas jest piękna.

      Delete
  8. :)
    Na zdjęciu figuruje Pablo. Kilka dobrych lat zastanawiam się nad "moją" oceną tego Pana. Fakt, twórczość jego jest zachwycająca ale jego poglądy polityczne nie do końca są takie oczywiste do oceny.
    Fakt do twórczości Pablo zaniósł mnie Jan Neruda. Jednak nie jest mi dane wczytać się w jego prace, biografie i artykuły z racji tego, że Polskie biblioteki, księgarnie i sfera internetowa jest uboga w jego treści. Sama słabo władam czeskim by sięgać oryginałów. Czasem coś próbuję ale wymaga to ode mnie wiele wolnego czasu( który ostatnio u mnie w deficycie).

    buziaki

    ReplyDelete
    Replies
    1. o matko, wybacz moja ignorancje, aby byla swiecie przekonana, ze na zdjeciu to Jerzy Sztur :)slepa juz jestem jak kret. Ja za czeskim Neruda nie przepadam a bylam nim meczona na studiach, czeskim wladam biegle bo i w Czechach mieszkam. Stad moje pytanie ;)
      buziaki

      Delete
  9. Sztur tez zacna persona :)
    Nie przepadasz z racji tego, że wymęczyli Cię nim na studiach? Czy po prostu nie przypadł Ci do gustu?
    Jeszcze, że tak (nie)dyskretnie zapytam: A co studiowałaś?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po troche z obu powodow, ale glownie ze po prostu nie przypadl mi do gustu. Studiowalam bohemistyke wlasnie :)

      Delete
    2. Coz, ktos moze powiedziec, ze to kierunek nierentowny :) ale mnie sue studia bardzo podobaly a z racji tego, ze mieszkam w Czechac to i bardzo sie przydaly :)

      Delete
  10. Podziwiam odwagę autorki. Moja historia będzie dziś wieczorem na Twoim mailu:).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej Kotku,
      czekam zatem na Twoja historie :)
      pozdrawiam

      Delete
  11. Zdjęcie dodane przez ciebie to przykład moich umiejętności usuwania wszelkich niedoskonałości w programie. :) Moja walka też trwa nadal, nie przestanę, dopóki jej nie wygram. Heh, nie dopisałam jednej ważnej rzeczy, że jako dziecko w podstawówce wierzyłam, że jest bardzo skuteczny sposób na krosty. Wymyśliłam go nawet. Wyglądało to tak, że cienką igiełkę (jak od strzykawki) wkłada się w jednego pora i inna osoba w niego dmucha i dzięki temu wszystkie zabrudzenia, zakażenia i inne wychodzą z całej twarzy z każdego pora, tak jakby były połączone. Wiedziałam, że nie są, ale to była moja pobożna prośba, by znalazło się coś co mi pomoże.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak strasznie bym chciała, żeby to działało...

      Delete
    2. Oj tak,gdyby to bylo takie proste... :)

      Delete
  12. Kiedy następny post z tej serii Nie mogę się doczekać :). Moja historia trafi do ciebie w weekend bo jestem zawalona robotą(nauką:() teraz

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Didi,
      odkopuje sie z zaleglosci i nowy post just wkrotce, leczenie idzie bardzo dobrze!
      Dosiego roku!

      Delete
  13. A ja dopiero teraz wiem co to znaczy tradzik. Mam 30 lat i dopiero teraz wygladam strasznie:( Wstydze się chodzić do pracy, przestałam spotykac się z przyjaciółmi, bo tak się siebie wstydze:( W dodatku jestem na takim skraju załamania, ze nawet mój związek chyli się ku upadkowi... Wracam do domu, zmywam makijaz, patrzę w lusterko i płacze. Nie wiem co mam robić. Lecze sie juz od dłuzszego czasu dermatologicznie, ale nic nie przynosi efektów więc moja pani lekarz przygotowuje mnie do kuracji izotekiem. Póki co mam uzywac Aknemycin Plus, ale mam wrazenie, ze on jeszcze wyciąga to, co mam pod skórą, a jest tego mnóstwo:(
    Nie daję rady:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Placzliwa,
      wierz mi, ze wiem co czujesz! Po to zalozylam ten blog bo doskonale zdaje sobie sprawe jak to jest patrzec na siebie w lustrze i czuc obrzydzenie :( Aknemycin jest antybiotykiem, bardzo wysusza wiec uwazaj ale mysle, ze nie jest to zly lek. Jednak nie leczy przyczyny. Jestem bardzo zadolowona z kuracji retinoidami, wkrotce pojawi sie nowy post o moich postepach.
      Dosiego roku!

      Delete
  14. Zastanawiam się, po co planujesz robienie jakiegoś cyklu postów i zachęcasz do wysyłania historii/czegokolwiek skoro w ogóle nie odwiedzasz bloga regularnie i piszesz notki bardzo rzadko. Oczywiście nie jest to złe, ale uważam, że w takim wypadku nie powinno się czegokolwiek w typ typie organizować :) Pozdrawiam i trzymam kciuki za walkę z trądzikiem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Anamara,
      moje noworoczne postanowienie: regularne wpisy na blogu. Postaram sie poniewaz zalezy mi na kontakcie z Wami. Troche sie u mnie dzialo, odeszla bardzo mi bliska osoba i potrzebowalam sie troche zamknac w sobie.
      Pozdrawiam i zycze dosiego roku!

      Delete
  15. super blog ;) zapraszam do siebie

    ReplyDelete
  16. Replies
    1. Ano zyje kochana! Troche sie u mnie podzialo ostatnio ale wychodze na prosta. Mam nadzieje, ze moje wierne czytelniczki mnie odkopia :)
      Dosiego!

      Delete
  17. dziś mam 24 lata, niecały rok temu zaczęłam leczenie Aknenorminem, zła jestem tylko na siebie ,że tak późno i tak długo musiałam żyć z tym i chować się, wstydzić, leczenie zakończyłam 1 listopada miałam małą dawkę, ale i trądzik nie za duży, mam nadzieje ,że koszmar nie powróci, nie wiedziałam nic o tym leku, trafiłam do dermatolog anioła nie kobiety ;) skutków ubocznych się nie bałam bo jestem zdania ,że co ma być to będzie,założyłam bloga,żeby pokazać innym ,że można i trzeba leczyć trądzik a nie z nim z żyć i załamywać się z każdym dniem, 3 mam kciuki za wszystkich walczących, pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj,
      ja jestem w 5 miesiacu kuracji i jestem zadowolona, oby tak dalej.
      pozdrawiam sedrdecznie i gratuluje czystej buzi!

      Delete

Dziękuję za Twój komentarz i zapraszam ponownie :)