Friday, 27 July 2012

4 tygodnie do bikini - I tydzien

Hej moje serduszka! Jak juz wczesniej wspomnialam jestem w trakcie ostrych przygotowan mojego ciala to bikini. Dzieki uprzejmosci mojej kolezanki z wizazu bede mialam okazje pocwiczyc z plytami Ewy Chodakowskiej, ktore byly dodatkiem do marcowego oraz lipcowego Shape'a w Polsce.
Moj plan to ograniczenie slodyczy oraz duzo ruchu. Nie jestem na zadnej diecie, jem tak jak zwykle z tym, ze nie folguje sobie ze slodkim, ale nie znaczy to, ze unikam kompletnie.
Moje wymiary wyjsciowe (mierzylam sie w srode) to:

Pas: 68cm, chcialabym 65cm, docelowo 63cm
Biodra: 100, chcialabym 96cm, docelowo 93cm (ale to marzenie scietej glowy...)
Biust: 87 tutaj chcialabym 90 ale coz :) najlepiej aby zostalo tak jak jest.

Jak widac golym okiem dupsko jest o wiele szersze niz gora dlatego tez wygladam jak typowa "gruszka" co mnie bardzo ale to bardzo zlosci.
Nie posiadam w domu wagi poniewaz uwazam, ze nie jest ona dobrym obrazem tego czy sie chudnie czy nie.
Pomiary kontrolne bede robic 1x w tyg, zawsze w srode (o ile nie zapomne wiec prosze pilnujcie mnie tutaj!)

Jak sie ruszalam w tym tygodniu?
Z racji tego, iz nadal czekam na plytki DVD pani Ewy (byc moze dojda juz dzis?) musialam sobie radzic w inny sposob a zatem:

Poniedzialek: Yoga z pania Kidman (ale nie Nicole Kidman tylko z jej siostra)
Wtorek: Bieganie, udalo mi sie przebiec 5km
Sroda: Insanity workout - to jest prawdziwa masakra
Czwartek: 20km na rowerze
Piatek: Insanity workout
Weekend: Jade ze znajomymi na rafting wiec tez bedzie w miare aktywnie :)

Kolejny update za tydzien :)
Trzymajcie za mnie kciuki!!!

Pozdrawiam,
BAsia

Wednesday, 25 July 2012

Nowe filtry, ktore testuje! Oraz nowe wyzwania :)

Chciałam Wam tylko napisać, że za namową Ziemoliny postanowiłam dać kolejna szanse wysokim filtrom. Pisałam Wam już, że miałam z nimi kilka przygód w przeszłości, ale niestety za każdym razem rozstawaliśmy się w złości, bo albo mnie koszmarnie wysypywało, albo po prostu nałożenie makijażu na te filtry graniczyło po prostu z cudem. Ziemolina przekonała mnie, że powinnam dać im kolejną szansę i że technologia w tej grupie kosmetyków poszła do przodu. Nie dałam się długo prosić i w zeszłym tygodniu zakupiłam polecony mi krem/emulsję.

Jestem w trakcie testowania, używam codziennie rano. Wkrótce pojawi się obszerniejsza recenzja czy warto się w coś takiego zaopatrzyć i przede wszystkim, czy nie zapycha porów i nie podowuje niespodzianek, na naszych delikatnych i wrażliwych buziach trądzikolubnych.
Jeżeli macie ochotę na przeczytanie bardzo ciekawego antykułu o filtrach to zapraszam na stronkę Zimoliny, gdzie napisała obszerny post na ten temat oraz załączyła ciekawe zdjęcia.
Link tutaj :)

Moje wyzwanie dotyczny kolejnej dziedziny życia, w której każda z nas kobiet ma coś do powiedzenia: szczupłej i ładnej sylwetki. Dzisiaj mam dokładnie 4 tyg do bikini, taaak będzie urlop i będzie trzeba się pokazać w kostiumie kąpielowym. W związku z tym w mojej głowie już red alert i mocne postanowienie wyrzeźbienia ciała. Czekam na płytki DVD z dwoma programami Ewy Chodakowskiej, bardzo ostatnio IN w Polsce instruktorki fitness. No i zobaczymy jak mi pójdzie, postaram się z Wami dzielić przemyśleniami oraz efektami!
A może któras z Was chce też podjąć wyzwanie. Co wy na to???

Przygotowuję też posta na temat cery trądzikowej, ćwiczeń, siłowni itd. Bo trzeba wiedzieć jak się ruszać i jak jednocześnie dbać o buzię, aby ćwiczenia nie spowodowały wysypu, zanieczyszczonych porów itd.

Tak więc, czekam na Wasz odzew czy chcecie, abym dokładniej opisała tutaj moje wyzwanie fitness.

pozdrawiam serdecznie,
BAsia

P.S. Konkurs na najbardziej oryginalny błąd w pielęgnacji cery trądzikowej nadal trwa! Zapraszam!

Saturday, 21 July 2012

Wypijmy za błęęędyyy… czyli błędy w pielęgnacji skóry trądzikowej oraz konkurs!


W sumie temat ten wyszedł tak jakoś spontanicznie po tym, jak po raz n-ty przeczytałam na jakimś forum, że ktoś stosuje krem taki a śmaki, to i to do mycia i skóra wygląda strasznie, a trądzik nie i nie znika. Myślę sobie, że od czasu jak ja bylłm nastolatką z twarzą usianą wulkanami tak, że chciałam chodzić kanałami albo najlepiej wcale nie wychodzić z domu, to medycyna i przede wszystkim wiedza poszła do przodu, że ludzie są bardziej świadomi tego jak skutecznie walczyć z trądzikiem oraz że nie popełniają tych samych błędów, które ja popełniałam 15lat temu. Nic bardziej mylnego... niestety.
Dlatego postanowiłam zebrać tutaj najczęściej pojawiające się (i najbardziej w oko kłujące) błędy w pielęgnacji cery trądzikowej, problematycznej.
Mam nadzieję, że komuś w ten sposob pomogę, że ktoś z Was powie czekaj, ja też tak robię i może to dlatego mam taki problem ze skórą.

KONKURS: Zostawcie w komentarzach Waszą propozycję na miano odwiecznego błedu pielęgnacyjnego dla skóry trądzikowej a ja wybiorę najbardziej oryginalną oraz celną wypowiedź i nagrodzą ją próbkami kosmetyków (m.in. Origins, Philosophy i inne). Mam nadzieję, że Was zachęciłam do klikania więc do dzieła!!!

Moja lista:

Odwieczne błędy w pielęgnacji skóry trądzikowej.

1. Używanie kremu Nivea lub Bambino...  
Za każdym razem jak słyszę, że moja pielęgnacja jest bez zarzutu bo używam kremu Nivea lub Bambino, to dreszcze mnie przechodzą na sama myśl, że ktoś się smaruje tą parafiną, tym mega zapychaczem. I zdaję sobie sprawę, że jest garstka osób, których skóra trądzikowa toleruje te kremy, ale ja uważam, że to samo zło, fatalne składy i natłuszczanie zamiast nawilżania, a tego przy skórze trądzikowej nie chcemy.

2. Zero kremu nawilżającego.
Częste zdziwienie dlaczego skóra piecze, łuszczy się, jest zaczerwieniona? Dermatolog przepisał mi maść, krem, żel a moja skóra potwornie sie łuszczy i jest podrażniona. Ano brakuje jej nawilżenia. Przy jakimkolwiek specyfiku aptecznym (i nie tylko) należy zawsze pamietać o nawilżeniu buzi. Wiem, ze nakładanie kremu nawilżającego może na początku wydawać się bardzo dyskomfortowe, bo przecież moja buzia się bardzo świeci to po co dodatkowo ładować w nią krem nawilżający, ale wierzcie mi, bez tego ani rusz. Skóra tłusta potrzebuje nawilżenia!!!

3. Uzywanie kosmetykow antytradzikowych.
Jestem i zawsze bede przeciwnikiem uzywania typowych kosmetykow antytradzikowych poniewaz wg mnie dzialaja za ostro i zbyt drazniaco na skore. Mowie tutaj o drogeryjnych „cudach” typu: Under20, Clean&Clear, Nivea Young itd. Nie znam osobiscie nikogo, komu by te kosmetyki pomogly a wrecz przeciwnie, wyrzadzily wiecej szkody niz porzytku, skora zaczela wariowac. Nie bede sie tym chwalic ale sama tez przeszlam przez faze uzywania tych kosmetykow (kiedy mialam nascie lat) i zylam nadzieja, ze wystarczy kupic zel do mycia twarzy Nivea Young a moj tradzik zniknie jak za dotknieciem czarodziejkiej rozdzki...

4. Solarium/słonce leczy trądzik
To chyba nie wymaga komentarza z mojej strony. Żyłam w przekonaniu, że solaria już wyszły z mody... albo że przynajmniej osoby z trądzikiem zdają sobie sprawę, że nie mogą z nich korzystać... niestety, zawiodłam się czytając fora. Po chwilowym poprawieniu się wyglądu skóry, kiedy to słońce wypali syfki a nowy kolor skóry zakamufluje przebarwienia, prędzej czy później nastąpi pogorszenie, które nierzadko niesie ze sobą skórę w gorszym stanie niż przed opalaniem. Nie warto!

Dziękuje za Wasze wsparcie! 
Pozdrawiam serdecznie i czekam na Wasze propozycje :)
BAsia


A oto nagroda w konkursie :)


Sunday, 15 July 2012

Wiesiołek dwuletni z wit. E - czyli mój sekretny suplement diety

Witajcie, za oknem szaro i ponuro, lato sobie poszło więc idalny czas, by podzielić się z Wami moim ostatnim odkryciem. Nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem suplementów diety, ponieważ mam wrażenie, że mało dają a dużo kosztują. ALE ostatnio zmieniłam zdanie i zaraz mówię jak do tego doszło.
Odkąd pamiętam mam problem z bolesnymi miesiączkami, zawsze mam przy sobie 1 tabletkę ketonalu, ponieważ artyleria lekka typu ibum czy podobne leki po prostu na mnie nie działają. Już się pogodziłam z fakem, że jeden dzień w miesiącu mam wyjęty z kalendarza, aż tu nagle mój ginekolog powiedział mi o wiesiołku. I tak zaczęła się przygoda z tym specyfikiem. Zjadłam już przeszło 2 opakowania, biorę po 1 tabletce rano i wieczorem. 
Opis producenta: "Roślina ta pochodzi z Ameryki Północnej. Poprzez tłoczenie na zimno uzyskuje się z niej olejek wiesiołkowy, bogaty w esencjalne nienasycone kwasy tłuszczowe. Kwasy te stanowią prekursory prostaglandynów, wytwarzają strukturę błon komórkowych, biorą również udział w wielu procesach przemiany materii. Bardzo korzystne jest połączenie wiesiołka z witaminą E. Witamina ta zapewnia ochronę obu nienasyconych kwasów tłuszczowych przed uszkodzeniem w wyniku utlenienia. Preparat pomaga w regulacji podwyższonego ciśnienia krwi, obniża poziom cholesterolu w krwi, usuwa dolegliwości miesiączkowe, pozytywnie wpływa na serce oraz naczynia krwionośne, wspomaga także prawidłową pracę stawów."

Moje doświadczenia:
- po raz pierwszy od dawien dawna (nie licząc czasu, kiedy brałam tabetki anty) w nie bolał mnie brzuszek w trakcie @!!! Jakaż to była ulga! Jeżeli któraś z Was ma bolesne miesiączki to szczerze polecam
- zauważyłam polepszenie stanu cery, skóra jest bardziej sprężysta i jakby nawilżona od środka


Lekarz zalecił dlugoterminowe stosowanie tego specyfiku więc mam zamiar go brać przynajmniej rok, bo nie zaszkodzi a ulga, którą mi przynosi jest cudowna. Kupuję ten lek w aptece od czeskiej firmy Walmark. Przeszukałam polskie stronki aby się zorientować, jak wygląda dostępność w PL i voila, link do apteki internetowej wklejam poniżej.
P.S. Pupalka to po czesku wiesiołek :)


http://www.docsimon.pl/towar/walmark-wiesioek-dwuletni-witamina-e-70-iu-30-cps

pozdrawiam serdecznie i czekam na wieści jak tam Wasze buzie :)
BAsia

Saturday, 14 July 2012

Dr.Weil for Origins - Mega Bright serum

No i pojawiam się z recenzją serum rozjaśniającego firmy Origins, którego używam już przeszło miesiąc. Specjalnie chciałam poczekać troche dłużej (pierwsze efekty byly widoczne już po 2 tygodniach i od razu chciałam na blogu trajkotać o tym produkcie, ale postanowiałam być cierpliwa i zobaczyć, czy przypadkiem nie bedzie wysypu czy innych przebojów). 
Serum jest bardzo przyjemne w użyciu, ma delikatną konsystencję, gładko się rozsmarowuje (nawet mi się wydaje, że dodali tak jakieś silikony bo serum ślizga się pod palcami - ale nie zapycha więc nie bójta się tych silikonów). Zapach neutralny więc nie będę się tu jakoś specjalnie nad nim rozwodzić. Ot dla osób, które mają problematyczna buzię zapach nie jest aż tak ważny bo powiedzmy sobie szczerze, każdy z nas miał już jakiegoś śmierdzielka na paszczy w imię poprawy stanu cery (choćby maść na blizny Cepan - fuuj). 
Początkowo stosowałam serum 2x dziennie, teraz juz tylko 1x dziennie albo 1x co dwa dni, ponieważ troszeczke przesusza. Po pierwszym tygodniu stosowania skóra zaczęła się łuszczyć, nie jakoś tragicznie ale widać było, że serum działa i szlifuje z twarzy martwe komórki! Stopniowo skóra nabiera blasku, jest delikatna i po prostu ładna. Zaczęłam zbierać komplementy od ludzi, którzy mnie nie widzieli od jakiegoś czasu pt. ale masz gładką buzie. Bo to chyba najlepsze określenie skóry po tym serum: wyglada na gładką!
Ładnie rozjaśnily mi się blizenki (nie mówie, że zniknęły bo to przecież serum do użytku domowego i koncentracja aktywnych skłądników jest na pewno mniejsza, niż w gabinecie kosmetycznym) ale efekt jest widoczny. 
Skład jest baaardzo długi co może w pierwszej chwili odstraszać, ale jak się w niego wgłębimy to rzuca się w oczy duża ilość olejków naturalnych, która są podstawą tego serum. Nie na parabenow, parafiny i innych tego typu niespodzianek. Buteleczka jest plastikowa, nie szklana co jest wygodą w czasie podróży. Dla mnie mankamentem jest to, iż nie widzę ile produktu mi jeszcze zostało, nie znoszę czegoś takiego, lubię mieć kontrolę nad tym, ile już zużyłam a ile jeszcze zostało (takie moje małe zboczenie). Zawartość to niestety tylko 30ml aczkolwiek produkt jest wydajny bo na całą twarz daję dosłownie 1,5 pompki. 
U mnie na półce stoi już drugie opakowanie i czeka na swoją kolej, produkt mnie na tyle zachwycił, że postanowiłam mieć zapas :)
Cena nie jest mała, niestety kosmetyki te do tanich nie należą ale to serum jest warte każdego funciaka, który na nie wydałam (czyli 46£).

Ogólnie jestem zadowolona z wszystkich kosmetyków tej marki, której to tej pory wypróbowałam i mogę je  z czystym sumieniem polecić! Teraz mam do zmywania buzi ich olejek energetyzujący i nie mogę się go nachwalić. Uwielbiam zmywać twarz olejkami chociaż jeszcze 2 lata temu psioczyłam na to i myślalam, że olejowanie tylko pogorszy stan mojej cery.


Wiem, że w Polsce nie ma tych kosmetyków jeszcze (mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu) ALE macie możliwość co nieco zamówić z "truskawy" z darmową dostawą więc dla chcącego nic trudnego.


Pytajcie, pytajcie jeżeli czegoś nie wyjaśniłam lub jeżeli coś pominęłam w swojej recenzji.


pozdrawiam wszystkich cieplutko!
BAsia



(Water, Dimethicone, Isododecane, Cyclopentasiloxane, Polysilicone-11, Butylene Glycol, Ascorbyl Glucoside, PEG-10 Dimethicone, PEG-6, Citrus Aurantium (Orange) Peel Oil, Pelargonium Graveolens Oil, Canaga Odorata Flower Oil, Eugenia, Caryophyllus (Clove) Bud Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Jasminum Officinale (Jasmine) Oil, Viola Odorata Flower/Leaf Extract, Polianthes Tuberosa Extract, Citronellol, Geraniol, Benzyl Benzoate, Eugenol, Rosa Roxburghii Fruit Extract, Paeonia Albiflora (Peony) Root Extract, Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract, Gentiana Lutea (Gentian) Root Extract, Horderum Vulgare (Barley) Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Extract, Hydrolyzed Rice Bran Extract, Salicylic Acid, Cholesterol, Squalane, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 20, Tocopheryl Acetate, Dimethoxytolyl Propylresorcinol, Caprylyl Glycol, Sodium Hyaluronate, Dipotassium Glycyrrhizate, Di-C12-18 Alkyl Dimonium Chloride, Tromethamine, Polysorbate 60, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Glycyrrhetinic Acid, Sodium Hydroxide, Hexylene Glycol, Silica, Phenoxyethanol, Titanium Dioxide, Mica.)