Sunday, 18 March 2012

Trądzikowe ABC - cz.I Moje początki walki z trądzikiem - mądry Polak (Polka) po szkodzie czyli drogeryjne oraz apteczne specyfiki

Proszę, jeżeli nie przeczytałaś/łeś mojego wstępu do Trądzikowego ABC to zrób to, aby mieć pełen obraz oraz wprowadzenie do mojej walki z trądzikiem. Wspomniałam tam, że mój trądzik zaczął sie w podstawówce; na początku miał małą siłę rażenia - jakiś 1-3 wypryski, raczej małe, które same znikały. I tak aż do liceum, gdzie nastąpił zmasowany atak: pryszczy, zaskórników, wągrów, podskórnych torbieli - słowem, dostałam os losu cały pakiet. Codzinnie coś nowego wyskakiwało ma mojej twarzy (dodam, że w owym czasie miałam przyszcze tylko na twarzy...). Wtedy popełniłam największy bład swojego życia, za który płacę do dziś i pewnie jeszcze długo, długo będę - zaczęłam "leczyć" się na własną rękę. Gorączkowo szukałam złotego środka, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawi, że obudzę się z gładką i piękną buzią, taką jaką miały wszystkie moje "koleżanki" z liceum. Tylko ja jedyna z całej klasy borykałam się z tak poważnym trądzikiem...
A oto długa lista rzeczy, których używałam na własną rękę, bez konsultacji z kimkolwiek. Używałam tylko dlatego, że miało pomóc na trądzik, bo tak napisali na opakowaniu, że pani z reklamy (która pewnie w życiu nie miała ani jednego pryszcza) miała taką gładką buzię i ja też taką chciałam mieć itd. Może ktoś z Was zastanawia się właśnie, czy nie kupić/wypróbować czegoś z mojej poniższej listy... Zanim to zrobisz, przeczytaj.
Nie dam głowy uciąć, czy będę w stanie wymienić absolutnie wszystkie specyfiki z jakimi się zetknęłam, ale postaram się. 

  • Cała seria Under20 - super kolorowe opakowania, wyglądające cool i za niską cenę ale mnie nie pomogło absolutnie nic,
  • Cała seria Pharmaceris - drogo i nie pomogło,
  • Oxy (gwiżdż na pryszcz Oxy da mu w skóre - do dziś mam w uszach tę reklamę), Clearasil, Clean&Clear, Benzacne - potworne przesuszenie skóry, nadprodukcja sebum, pryszcze jak były tak były,
  • Cała seria La Roche Possay Effaclar - myślałam, że jak z apteki to na pewno pomoże... cóż, w sumie tylko krem punktowy na wypryski z całej serii jest wart uwagi ale nie oszukujmy się, że jeżeli macie podskórne gule to coś zdziała, raczej na małe pryszczątka
  • Bioderma Sebium - przesuszona skóra,
  • Avene Diacneal (teraz juz Triacneal) - na początku wysyp ogromny, poradzi sobie MOŻE z lekką formą trądziku ale to wszystko,
  • Aleksandra Krem do cery trądzikowej z krzemem - ile ja się tego kremu naszukałam, na początku było nawet OK ale potem to co zwykle czyli przesuszenie, pryszcze nadal się pojawiały
  • Barwa Siarkowa Moc - taaak, moc to ten krem ma ale wysyszającą, tyle w temacie,
  • Biodermine - nie pomógł,
  • Acnefan Asa - ten specyfik nawet nie był najgorzy ale poległ bo pewnie połączyłam go z jakimiś innymi specyfikami, pamiętam ale, że również wysuszał,
  • Perła Inków - w sumie nie wiem dlaczego go używałam w czasie, kiedy jeszcze miałam trądzik skoro to jest krem niby na blizny. Pamiętam, że był strasznie drogi i jakieś 12 lat temu płaciłam za niego 90pln - na ówczesne czasy to był majątek! Efekt - niby coś tam jakby rozjaśnił, ale jeżeli na twarzy masz codzinnie nowe niespodzianki to nie sposów zauważyć żadnego efektu,
  • Clinique - 3 step system - wysyszacz, toniki śmierdzą strasznie alkoholem,
  • Vichy Normaderm - dostałam po tej serii swędzącej wysypki a niby są to kosmetyki hipoalergiczne, nie polecam bo oprócz wysypki to dodatkowo bardzo wyszuszyły mi cerę,
  • Nivea Visage Young - to była czysta masakra, ładne, niebieskie opakowanie (niebieski czyli synonim czystości) opakowania i na tym się kończyło, teraz już wiem, że te kosmetyki mają paskudny skład, pełno w nich olejów mineralnych - głównych zapychaczy!
  • Ivostin Puritin - wiele oczekiwałam, bo niby miało być naturalnie ale niestety, efektu było brak,
  • L'Oreal Pure Zone - łooj pamiętam tą serię bardzo dobrze, miałam po niej taki wysyp, że juz na zawsze wpisała się w moją pamięć - omijać szerokim łukiem,
  • SVR Lysanel - wysuszył, nie wyleczył
  • do tego dorzućcie serie przeciwtrądzikowe z Avonu i Oriflame i to by chyba było na tyle....takie były moje początki (jakieś 2 lata może).
Jak znam życie, to pewnie wiele z Was ma za sobą podobną drogę testowania tych samych mazideł. Jeżeli nie, to proszę nie nabijajcie kieszeni tym firmom, bo to wszystko jest tylko czysty marketing. Jak teraz na to patrzę i pomyślę ile kasy straciłam i ile krzywdy mojej twarzy wyrządziłam to mam ochotę wyć!!! Bo po całym tym eksperymentowaniu wyszłam z twarzą ogromnie przesuszoną, bardzo wrażliwą, cienką, a pryszcze jak były tak były. Wierzę, że jeżeli ktoś ma (tak jak ja miałam) silny trądzik, to żaden z wyżej wymienionych specyfików nie pomoże.
W następnej odsłonie trądzikowego cyklu będzie o dermatologach, kiedy się do nich udać, jak poznać dobrego dermatologa itd.
Jeżeli macie jakikolwiek pytania dotyczące specyfików aptecznych oraz drogeryjnych na trądzik (nawet jeżeli ich tutaj nie wymieniłam) to piszcie w komentarzach. 
BAsia XXX


P.S. Chciałam tylko dodać, że w tym czasie używałam też nawilżaczy, mało coprawda, bo bałam sie ich tlustości ale byl Alantan, Humektan itd., niestety nie radziły sobie z przesuszeniem, jakie pozostawiały po sobie przeciwtrądzikowe specyfiki.

8 comments:

  1. Hej jakbym czytała o sobioe:)Pozdrawiam

    ReplyDelete
  2. Witaj, wszyscy przechodzimy przez to samo i popelniamy te same bledy. Wlasnie przygotowuje watek o dermatologach. Ale wkrotce tez beda dobre rady cioci Basi wiec mam nadzieje, ze znadziesz tam cos dla siebie. pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  3. Kobieto, jak ja Cię doskonale rozumiem. Ja również mam ten problem od 6 lat, a jestem 30+. Przez 1,5 roku leczyłam się dermatologicznie z mizernym skutkiem. Wydałam naprawdę mnóstwo pieniędzy na regularne wizyty i specyfiki, "zjadłam" chyba wszystkie możliwe antybiotyki i wsmarowałam wszystkie mazidła, efekt był tylko po pierwszych 3 miesiącach, potem wszystko wróciło z mniejszym lub większym natężeniem. Czyli podsumowując: w czasie 1,5-rocznego leczenia - gładka byłam tylko przez 3 miesiące. Potem było tylko kombinowanie ze zwiększaniem i częstotliwością dawek antybiotyku, plus rożne kombinacje smarowideł, to rano, to wieczorem, a to co dwa dni..itd. Na początku leczenia dermatologicznego zrobiłam badana hormonalne, które wykazały nieznaczne podwyższenie prolaktyny, które wg ginekologa było właściwe żadne i nie wpływające na stan skóry. Więc dalej smarowała i jadłam antybiotyk. Poszłam nawet do 2 innych dermatologów,żeby skonsultować leczenie, może coś było nie tak. Ale oni tylko potwierdzali słuszność leczenia. Każdy z nich sugerował jedyne wyjście z sytuacji- leczenie retinoidami. Kto zna temat - ten wie, nie trzeba nic tłumaczyć. Nigdy, przenigdy nie zgodziłabym się na leczenie tym syfem. Poszłam do następnego dermatologa, w nadziei, że znajdę wreszcie kogoś, kto nie będzie mi wciskał Racutanu...Poszłam do lekarza na NFZ, znalazłam bardzo miłą panią doktor. Stwierdziłam, ze skoro tyle pieniędzy wydałam na zerowy efekt, to teraz chociaż - ten nadal zerowy skutek - -będzie za darmo. I oczywiście tak było. Dostałam kolejny antybiotyk, jadałam go przez 2 miesiące i...odpuściłam. Przestałam się smarować, jeść te leki...Ale problem oczywiście się nie skończył. Postanowiłam pójść do dobrego endokrynologa. Znalazłam takowego, zrobiłam znowu te same badania, co na początku leczenia dermatologicznego + szereg dodatkowych. W sumie zapłaciłam za te badania blisko 400 zł!!!!!I co? Lekarz ogólny powiedział, ze wszystko w normie, może prolaktyna ciut za wysoka,ale nie zna norm...Co to za lekarz??? Wizyta u endo dopiero za tydzień. Dla mnie jest to ostatnia deska ratunku, jeśli to nie hormony, to pozostaje tylko uwierzyć, że rzeczywiscie jest to choroba z dziedziny psychodermatologii. Przeczytajcie wywiad: http://ciekawe.onet.pl/medycyna/na-stres-skora-reaguje-choroba,1,4858585,artykul.html
    Skomplikowana sprawa...

    ReplyDelete
  4. Jeszcze chciałam dodać istotną rzecz: od pani kosmetolog dowiedziałam się, ze doustne antybiotyki niszczą barierę hydrolipidową skóry, co oznacza,ze mamy totalnie wysuszoną skórę. Skóra zaczyna produkować nadmiar sebum, zapychają się pory i skutek jest odwrotny do zamierzonego. Poza tym - nie wiem czy któraś Z Was tak robiła, ale ja robiłam - myślałam,ze jak posmaruje sobie grubą warstwę kremu bambino dla dzieci, to sobie nawilżę skórę.BZDURA: kremy dla dzieci zawierają składnik (tylko nie pamiętam jak on się nazywa), który rozpuszcza tę wierzchnią warstwę ochronną, jak zmyjemy potem buzię, to mamy przesuszoną skórę .Błędne koło. Te bzdury które dziewczyny piszą na forach o cudownym nawilżaniu i nie zapychaniu - wynikają z nieświadomości i niewiedzy na temat działania poszczególnych składników.

    ReplyDelete
  5. @ Unknown
    To widzę historia bardzo podobna do mojej, wypadało by już zmarszczki mimiczne leczyć a my tutaj ciagle walczymy z pryszczami. Ja w mojej walce poszłam o jeden krok dalej a mianowicie spróbowalam retinoidy (do dzis żaluję, napiszę o tym w osobnych poście ku przestrodze innych). Moje badania też nie wykazały żadnych problemów hormonalnych oprócz podniesionej prolaktyny!!! Potem leczyłam ta prokaltyne, poziom spadł a pryszcze nadal były więc to nie mogła być przyczyna ich powstawania. Stres, oj taaak, zgadzam sie w 100%, jak mam stresa to momentalnie mnie wysypuje! Napisz proszę, jak przebiegła wizyta u endo, jestem bardzo ciekawa.
    pozdrawiam

    @Karakon
    święte słowa, antybiotyki niszczą nie tylko skórę, rownież żołądek (napisałam o tym w wątku sagi o dermatologach). Ja też stosowałam Bambino (o zgrozo) a to jest czysty Paraffinum Liquidum - omijać szerokim łukiem! nawilżanie skóry jest bardzo ważne ale należy byc baardzo ostrożnym gdyż w wypadku skóry trądzikowej, trzeba bardzo precyzyjnie dobierać kremy.

    pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  6. Ten wpis "Unknown" z 19 marca, to tez ja - mimo zalogowania się , nie wiem czemu mnie nie zidentyfikowało...Ale muszę podzielić się moimi ostatnimi odkrytymi ciekawostkami. Otóż natknęłam się na blog: http://wylecz-tradzik.blogspot.com/
    Zaczęłam szperać, szukać ,czytać, okazuje się że takich ludzi, którzy bezskutecznie się leczyli jest więcej. Spora ich część potwierdza skuteczność zmiany diety. Czy w moim przypadku przyczyną trądziku jest również gluten?Napisałam do autora maila, odpisał!Co więcej - wspomniał coś o diecie zgodnej z grupą krwi,a 0-owcy powinni spożywać głównie mięso i warzywa. Przyznam, ze dawno temu - na fali testowania różnych diet przymierzałam się do diety zgodnej z grupą krwi, ale jak przeczytałam,ze niewskazane dla mnie makarony, pieczywo, wszystko co zbożowe - stwierdziłam, ze to bzdura. Jak mam żyć bez kochanych kluseczków, musli i owsianych ciasteczek...

    Kolejny artykuł: http://www.sfd.pl/Tr%C4%85dzik__przyczyna_mleko_i_przetwory_mleczne_-t452452.html

    Jakiś czas temu zrezygnowałam z nabiału zupełnie, ale nie z powodu trądziku...Wg specjalisty od medycyny chińskiej, moja "konstytucja organizmu" nie toleruje nabiału, a zwłaszcza mleka i jogurtów. Cięzko mi było, ale już po miesiącu zauważyłam,ze lepiej się czuję...

    Dzisiaj zaczyna mi się to wszystko łączyć....Rzeczywiście - zmian jest mniej, nie am całej żuchwy , czoła i policzków w bolących gulach, one wyskakują pojedynczo, ale wciąż są...Plecy też nie są tak wysypane, jak kiedyś...Jeśli poprawa mojej skóry nastąpiła dzięki odstawieniu mleka, to po co byli Ci lekarze, to szprycowanie lekami, te wydane pieniądze?Czy lekarzom naprawdę tak trudno jest zacząć od wydawałoby się podstawowych spraw- zapytać o dietę?W przypadku trądziku to słyszałam tylko jedno: ograniczyć czekoladę i ostre przyprawy. A inny lekarz mówił, ze to nieprawda. Każdy mówi co innego, ale nie szuka przyczyny, wszystkie przypadki wrzucane są do jednego worka...Zaczynam coraz mniej ufać medycynie konwencjonalnej...
    Może powinnam iść krok dalej i spróbować z dietą ograniczającą gluten?

    Na pewno się podzielę z moimi doświadczeniami. Przykre ale jednocześnie pocieszające jest to, że musimy sami szukać informacji, szukać ludzi z podobnym problem, dzielić się informacjami - bo lekarze nam nie pomogą.
    A apropo lekarzy: jeszcze jeden link, znaleziony wśród jednych z komentarzy na blogu "wylecz-trądzik":to link do strony lekarza, o którym ta osoba pisze:
    Jest pediatra ale wszechstronnym .Wyleczyl ludzi z raka narkomani i wiele wiele innych chorob. Moja kolezanke ktora leczyla sie natradzik 6 lat. Czlowiek ten uwaza glownie ze tradzik powstaje od naszego odzywiania !! Skupia sie on glownie na oczyszczaniu naszej skory. Zakaz mi jedzenia nabiału i przepisal ziołka. Jestem mega zadowolona bo pomogly mi one nie tylko na tradzik ale na cale samopoczucie stan mojego organizmu o wiele bardziej sie polepszyl.

    Czlowiek ten nie przepisuje standardowych lekow. Ma swoje wyprobowane chociazby "srebro koloidalne " . Przebadal mnie wlasnie pod kontem nietoleracji pokarmowych i wiem czego mam unikac.

    Kochani polecam wam bardzo bardzo wszelkiego rodzaju diety , np ta bezglutenowa. Odlozcie nabiał na bok jedzcie warzywa owoce ruszajcie sie ! Wszystko sie zmieni :) Podaje wam linka do strony internetowej tego lekarza tam tez mozecie poczytac sobie o dietach o przyczynach naszych roznych schorzen . http://www.medycynasrodowiskowa.eu/

    ReplyDelete
  7. @ Karakon,
    wyprzedzie troche swoj blog poniewaz dieta, to bedzie jeden z moich postow i troche cie zmartwie, bo ja juz przeszlam przez diete bezglutenowa... Zdesperowana wybralam sie do czlowieka, ktory zajmuje sie medycyna niekonwencjonalna i on polecil mi zrezygnowac z mleka, jogurtow mlecznych itd Od 2 lat jestem tylko na mleku sojowym, sojowych jogurtach itd, mysle, ze ma to pozytywny wplyw na moja skore. Jezeli chodzi o diete bezglutenowa to niestety nie widzialam zadnych efektow i coz, za bardzo kocham chleb abym mogla na niej wytrwac. Bylam potem tylko nerwowa, ze nie moge jesc chleba a wiadomo, ze stres to nowe syfki. Ale jestem bardzo ciekawa, jak sie dieta sprawdzi w twoim przypadku wiec daj mi znac. Ale mleko i jogurty to na pewno dobry pomysl! Napisze o tym w poscie o diecie,
    pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  8. Hej, bardzo mnie ten wpis zafrapowal, tzn zasmucil i wprowadzil lekki zament. Od tygodnia czytam jak ksiazke blog Kosmostolog (stamtad tez trafilam do Ciebie). Poczulam sie jakbym odkryla Ameryke, typowo nigdy jeszcze nie doswiadczylam tak naprawde zadnej wiedzy na temat pielegnacji skory, zwlaszcza problematycznej.
    Konkretnie chodzi mi o, to ze nie pomogly ci kremy zluszczajace, ktore Ziemolina jak i wiele innych osob chwali (szczegolnie LRP) na ktore jestem teraz bardzo napalona i pelna nadzieji. Mimo tego, ze zuzylam juz raz opakowanie Duo bez zadnych rezultatow. Ale to byly czasy wczesnego renesansu jesli chodzi o moja swiadomosc donosnie pielegnacji, uzywalam wtedy wielu kremow na raz plus korund, hehe.
    A moze nawet sobie schlebiam, moze na tym etapie jestem teraz. Chciaz, po przyswojeniu informacji z Kosmostolog czuje sie osoba oswiecona, bardzo, jakbym wyszla z jaskini.
    Do 26 roku zycia nie uzywalam wlasciwie kremow, filtrow itp, mialam chyba nivea visage, ze cos takiego jak serum istnieje dowiedzialam sie rok temu. Nigdy nie bylam u dermatologa, u kosmetyczki pierszy raz w tym roku na tydzien przed 29 urodzinami... Wycisnela mi duzo pryszczy, fajnie bylo przez tydzien, kazala uzywac melczka i tonik ( nie wiedzialam nawet tego czym jest tonik), co z bloga Ziemoliny juz wiem, ze to archaiczne podejscie.
    W poscie o wyciskaniu piszesz, ze zluszczanie wlasciwie pomaga tylko na wagry, ale czytajac posty na Kosmostolog odnioslam wrazenie, ze produkty zluszcajace sa polecane na tradzik tez, tj jak rozumiem, ropne zapalenia, podsrorne gole, ktore same nie wychodza.... :(
    Czy moglabym Ci wyslac zdjecia jakie zrobilam swojej twarzy w tym tyg? Chcialam je wyslac do Pani Ziemoliny ale odebralo mi smialosc, bo jakos z biegeiem czytania postow odnioslam wrazenie, ze blog jest bardzo popularny i nie chcialabym wyjsc na jakas ignorantke, co zawraca glowe.
    Juz sie nie moge doczekac Twojej odpowiedzi, Pozdrawiam Kesja.

    ReplyDelete

Dziękuję za Twój komentarz i zapraszam ponownie :)